Archiwum z miesiąca: Listopad, 2008

Psie zaprzęgi z dziećmi

25.11.2008

 

Za oknami śnieg, a my pomyślałyśmy, jak bardzo musiały ucieszyć się z niego psy zaprzęgowe. 

W sierpniu spróbowaliśmy jazdy psim zaprzęgiem i poznaliśmy kilkanaście przemiłych husky.

Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że żyjące w dużej gromadzie psy mogą być tak przyjaźnie nastawione do ludzi. Walczą o pozycję w stadzie, rozpiera je energia, ale dzieciom pozwalają „wejść sobie na głowę”. Podziwiałam ich cierpliwość gdy młodsza córka tarmosiła im futra i zaglądała w różnokolorowe oczy. Wiele psów husky ma bowiem oczy różnego koloru, np. jedno niebieskie a jedno brązowe!

 

 

Prawie cały dzień spędziliśmy ucząc się zasad powożenia i postępowania z psami w terenie. Psy były zmęczone, bo lato to jednak nie najlepsza dla nich pora roku, ale pomimo to widać było jak niesamowitą radość sprawiał im bieg.

Dla ludzi, powożenie to również wbrew pozorom spory wysiłek, zwłaszcza w piaszczystym terenie gdzie trzeba było pomóc psom, pchając wózek.

 

 

Zadziwiło nas też, jak rozszczekane i hałaśliwe przed startem psy, milkną w oka mgnieniu, gdy zaczynają bieg, i w jakiej ciszy przemierzaliśmy później leśne ostępy. Udało nam się – nawet całkiem blisko – podjechać do stada saren nim nas zauważyły.

To wrażenie ciszy musi być zapewne spotęgowane zimą, kiedy śnieg okrywa las powodując jeszcze większą magię.

 

Dowiedzieliśmy się, że nasze znajome psy są teraz w Finlandii, a my chyba również chcielibyśmy kiedyś spróbować jazdy na dalekiej północy:)

 

Syberiada

 Sleddoggin

Jesiennie

12.11.2008

Choć to już późna jesień, w naszym ogrodzie wciąż kwitnie powojnik. To piękna Marcelina, która powinna skończyć okres kwitnienia już w sierpniu. Czy to oznacza, że zimy w tym roku nie będzie?

 

 

Powojnik Marcelina

Wybrałyśmy się z dziewczynami na spacer, sprawdzić jak przyroda przygotowuje się na zimowe dni. Niewątpliwie okres cudownego rozkwitu jesieni już za nami, ale wciąż jest pięknie.

 

 

Znalazłyśmy mnóstwo owocujących krzewów głogu i tarniny a to oznacza, że całe gromady ptaków będą miały gdzie ucztować.

Mam nadzieję, że przez pamięć o zeszłorocznej stołówce w naszym ogrodzie zajrzą też jednak i do naszych karmników.

Pomyślałam, że może dobrze byłoby umieścić trochę głogu w bezlistnych już koronach naszych drzew. Ptaki poczułyby się zaproszone:)

 

 

 

Spacerując, natknęłyśmy się też niestety na śmieci.

Warto uczyć dzieci ekologii, ale co zrobić z dorosłymi?

 

 

Infantka

08.11.2008

 Właśnie pokazałam córkom prawdziwą królewnę.

Oto infantka Małgorzata Teresa. Tytuł infantki nadawano hiszpańskim i portugalskim córkom królewskim a jedną z najbardziej sławnych stała się właśnie Małgorzata. Sławę swoją zawdzięcza Diego Velazquez’owi, nadwornemu malarzowi jej ojca, króla Hiszpanii Filipa IV.

Królewna była ulubienicą dworu, słodką dziewczynką o naturalnym wdzięku i urodzie. Velazquez szczerze oddawał wygląd i charakter swoich modeli ale w przypadku Małgorzaty nie musiano obawiać się, że jej portrety będą źle odebrane na dworze przyszłego małżonka, cesarza Leopolda I. Odkąd więc królewna skończyła trzy lata, Velazquez portretował ją często a obrazy wysyłano do Wiednia.

 

 

Najbardziej jednak znanym jej wizerunkiem, jest ten z dzieła „Las Meninas” („Panny Dworskie”).

 

(więcej…)

Historia dzieciństwa

05.11.2008

Lubię czasami wracać do tej książki.

Po jej lekturze łatwiej uzmysłowić sobie jak ulotne jest dzieciństwo. Tak ulotne, że kiedyś go nawet nie było wcale. Istniało oczywiście w rzeczywistości, ale nie w świadomości społecznej, nie było ono przedmiotem analizy, zainteresowania a tym bardziej troski dorosłych.

Trudno być może zrozumieć to dziś, nam – współczesnym dorosłym, usiłującym sprostać wielu istniejącym równocześnie wzorcom „idealnego rodzica”.

 

Philippe Aries, francuski historyk, jeden z pierwszych badaczy dzieciństwa. Klasyk tematu. W „Historii dzieciństwa” poddał analizie głównie okres od wczesnego średniowiecza do wieku XVII, czas odkrywania dzieciństwa.

 

 

(więcej…)

Drzewo genealogiczne

02.11.2008

Tworzenie drzewa genealogicznego to – zgodnie ze stereotypem – zajęcie dla panów na emeryturze poszukujących rodzinnego herbu. Rzeczywiście, to w ich towarzystwie spędzałam najczęściej czas,
przesiadując godzinami w archiwum, szukając dokumentów i przewijając taśmy mikrofilmów. Było to kilka lat temu, a ja byłam w ciąży. Pewnego dnia, dowiedziałam się, że tworzenie drzewa genealogicznego znajduje się również w programie szkoły podstawowej i takie zadanie domowe otrzymała moja córka.

(więcej…)