Archiwum z miesiąca: Styczeń, 2009

Gra: Witaminowy wąż

26.01.2009

Starając się wzmocnić nasze – nadwątlone ostatnio wirusami grypy – siły, zagrałyśmy w owocowo-warzywną grę.

Jej zasady są proste i smaczne, a dzieci otrzymują nadzwyczajną dawkę witamin. Zjadają nawet owoce i warzywa, których zwykle nie tknęłyby.
Na dużym półmisku, z owocowych i warzywnych cząstek, ułożyłyśmy, w formie spirali, węża.
W środku układanki (głowa węża) wbiłyśmy chorągiewkę oznaczającą „Start”, a na jej końcu (ogon), chorągiewkę z napisem „Meta”.

Witaminowy wąż

Każdy z graczy, rzucał po kolei kostką do gry. Ten, który wyrzucił „piątkę” zjadał kolejny kawałek węża, po wyrzuceniu „szóstki”, trzeba było zjeść dwa kawałki.
Punkty były przyznawane za odgadnięcie nazwy owocu lub warzywa, a dodatkowo za podanie nazw w językach angielskim i francuskim.

W zabawie udział wzięły:
- owoce: wiśnie, truskawki, czarne porzeczki, maliny (z mrożonki), kiwi, winogrona, jabłka, mandarynki, melon miodowy, pamelo
- warzywa: seler naciowy, marchew, czarna rzodkiew (niedużo)

Pomysł zaczerpnęłam z artykułu w czasopiśmie „Just. The Middle-East Lifestyle Magazine for Parents”
Autorka pomysłu: Samira Rengert
Modyfikacje (w tym punkty za znajomość słówek): własne

Znów spotykamy infantkę

25.01.2009

Spacerując wczoraj po Muzeum Narodowym w Poznaniu, spotkałyśmy naszą dobrą znajomą.  Z infantką Małgorzatą spędziłyśmy przecież dużo czasu: Infantka

Teraz oglądałyśmy ją znów, na dwóch obrazach Jerzego Piotrowicza. Jego „Las Meninas” z 1987 to bardzo ciekawe interpretacje Velazqueza.

Jeden obraz w tonacji czarno-białej, drugi bardzo barwny i pełen ekspresji. Oba – na dłuższą chwilę – przykuły uwagę dzieci, które zaczęły poszukiwać w nich znajomych treści.

 

Jerzy Piotrowicz "Las Meninas"

 

„Panny dworskie” Diego Velazqueza był i jest jednym z najczęściej interpretowanych arcydzieł malarstwa. Dorosłym polecam dalsze poszukiwania. Wg mnie, najciekawsze komentarze do „Las Meninas” stworzyli Joel Peter Witkin, a także Peter Greenaway w filmie „Wyliczanka”.


Dzieci zabierzmy raczej do muzeum, by poznały oryginał. Teraz możemy zajrzeć do madryckiego Prado, nie wychodząc nawet z domu. Muzeum, we współpracy z „Google Earth” przygotowało wirtualną wycieczkę do wnętrza galerii i możliwość obejrzenia czternastu arcydzieł malarstwa – w tym „Las Meninas” Velazquez’a – w bardzo wysokiej rozdzielczości. Możemy wprost „wędrować” po obrazie, przybliżając jego poszczególne fragmenty, szukając ciekawych szczegółów i próbować zgadywać ich miejsce w całej kompozycji.

 

Walizka Muzealnych Tropicieli

24.01.2009


Kiedy jako mała dziewczynka, przychodziłam z rodzicami lub szkolnymi kolegami do poznańskiego Muzeum Narodowego, największą atrakcją było dla nas zakładanie ogromnych muzealnych kapci i ślizganie się w nich na posadzkach galerii. Robiliśmy to oczywiście ukradkiem, bo powaga sal i wszechobecnych strażników, działała onieśmielająco.

Teraz, kapcie znikają z muzeów, a dzieci zachęca się w inny sposób do odwiedzin.

Bardzo cieszą mnie wszelkie inicjatywy, dzięki którym dzieci mogą być bliżej sztuki i miło spędzając czas, rozmawiać o niej z rodzicami.

Jednym z takich nowych pomysłów naszego muzeum, jest Walizka Muzealnych Tropicieli. Dziś właśnie postanowiłyśmy do niej zajrzeć.

 

Walizka Muzealnych Tropicieli

 

Walizkę dostałyśmy w szatni i była do naszej dyspozycji na cały czas muzealnych poszukiwań, a pracy z poszukiwaniami miałyśmy bardzo dużo.

Wewnątrz walizki znalazłyśmy mnóstwo różnych przedmiotów. Do każdego z nich dołączona była kolorowa etykieta z opisem zadania, które należało wykonać. Kolory etykiet zawężały obszar poszukiwań do wskazanej galerii.

 

Wnętrze Walizki Muzealnych Tropicieli

Wstępnego rozpoznania zasad dokonałyśmy zresztą przy obrazach kolorystów, wykonując pierwsze zadanie łączenia barw na wzorniku. Później, przy portretach Witkacego, robiłyśmy śmieszne miny do dołączonego lusterka.

Kiedy w Galerii Sztuki Współczesnej odszukałyśmy „Obraz liczony 35328 – 57052”, musiałyśmy użyć kalkulatora, by znaleźć ilość liczb na obrazie.

 

Obraz liczony

 

Następnie, w czapce z dzwoneczkami, szukałyśmy sławnego „Stańczyka” i postaci z innymi atrybutami znalezionymi w walizce: kwiatami i pomarańczą.

Przed “Madonną z Dzieciątkiem i barankiem” (Quentin Massys), dzieci ułożyły puzzle z tym obrazem.

 

 

Madonna z Dzieciątkiem i barankiem

 

Przy innym obrazie z Madonną: „Święta rodzina w wieńcu kwiatów” (Daniel Seghers) używałyśmy lupy by odnaleźć i policzyć wszystkie owady. Zauważyłyśmy też, że chłopcy, którzy zwiedzali muzeum z taką jak nasza walizką, swoje puzzle układają właśnie przy tym obrazie, a więc wyposażenie tropicieli trochę zróżnicowano.

Kredek i kolorowanek należało użyć w sali z polskimi portretami szlacheckimi, zapoznając się z elementami opisanego stroju (żupan, kontusz, pas, czapka, buty).

 

Elementy stroju szlacheckiego

 

 

By rozwiązać ostatnie zadanie, musiałyśmy otworzyć drewniany kuferek.

 

Drewniany kuferek

Pomagając sobie lupą i latarką, dzieci oglądały drewnianą, polichromowaną, średniowieczną rzeźbę „Chrystus na osiołku”. Musiały zgadnąć z którego z  materiałów, których próbki znalazły w kuferku, wykonano rzeźbę. 

Dzieci polubiły to muzeum, a dla mnie najważniejsze jest to, że chcą tu wracać.

 

Sikorki

20.01.2009

Grypa, którą straszono nas już w pracy, w szkole i w przedszkolu, dotarła jednak i do naszego domu. Od kilku dni, świat oglądamy tylko przez okna. Zdumiewa nas, jak wiele ciekawych rzeczy obserwujemy w miejscu, które znamy przecież już od dawna, ale obserwacji któremu nie poświęcamy na co dzień aż tyle czasu. To miejsce to nasz ogród, opanowany teraz zimą przez stadko kolorowych sikorek. 

sikorka

Naszym punktem obserwacyjnym jest wygodna kanapa przy dużym tarasowym oknie, gdzie leżymy z córką okryte ciepłymi kocykami i zajadając jabłuszka, przyglądamy się naszym ptasim gościom.

Oni też nie głodują, zadbaliśmy o to już na początku zimy. Na starej śliwie zawiesiliśmy karmnik z mieszanką różnych nasion i regularnie uzupełniamy zapas.

 

karmnik w naszym ogrodzie

Wiemy, że karmnik musi wisieć na takiej gałęzi, by żaden kot nie był w stanie go dosięgnąć, ani z drzewa ani z powierzchni ziemi. Teraz upewniamy się naocznie, że ani jeden z kilku przemykających przez nasz ogród kotów, nawet nie próbuje już dosięgać ptaków przy karmniku.

sikorka przy karmniku

„Do dobrze działającego karmnika, zlatują się sikorki z odległości przeszło jednego kilometra i po zaspokojeniu pierwszego głodu lecą w razie dobrej pogody szukać swego zwykłego pokarmu, tj. owadów.” – przeczytałyśmy w jednej z książek, które przeglądamy by wzbogacić naszą wiedzę o sikorkach.

Hmm…, wygląda na to, że u nas sikorki siedzą na drzewach wokół karmnika przez cały dzień.
Są prześliczne, tłuściutkie i puchate, o żółtych brzuszkach przystrojonych czarnymi krawacikami, mają czarne łebki i białe policzki. Różnią się jednak trochę między sobą wielkością i plamami kolorów.

Jedna z naszych sikorek


Cały czas, któraś podlatuje po ziarenka. Trzy razy liczyłyśmy, ile ptaków będzie przy karmniku w ciągu 5 minut i za każdym razem naliczyłyśmy po 12 sikorek. Mają chyba dużo pracy, bo jak przeczytałyśmy „dzienna porcja pokarmowa sikory to ilość równa ciężarowi jej ciała”. W czasie śnieżnej zimy, nie mają szansy znaleźć owadów wśród opadłych liści, ani w zamarzniętych szczelinach drzew. Na szczęście lubią też tłuste, oleiste nasiona, które im wsypujemy.
W ostatni weekend, postanowiłyśmy zrobić sikorkom niespodziankę. Roztopiłyśmy w garnku smalec (bez soli!) i wymieszałyśmy go z nasionami niełuskanego słonecznika i suszonymi owocami. Później uformowałyśmy dużą kulę i włożyłyśmy ją do specjalnego, wiszącego karmnika.

kula dla sikorek

 

Przez jakiś czas, ptaki nie zwracały uwagi na ten smakołyk, ale tak podobno jest, że kilka dni zajmuje im odnalezienie nowej stołówki i przyzwyczajenie się do niej. Teraz nie mogą wprost oderwać się od kuli. Obserwujemy przez lornetkę, jak zgrabnie dostają się do pokarmu i machając skrzydłami, pomagają sobie utrzymać równowagę.

Widząc ich apetyt, żałujemy, że nie mamy żadnej stodoły ze snopkami zboża, które moglibyśmy – jak dzieci z Bullerbyn – umocować na drzewach. Pamiętacie ten smakowity fragment z książki?
„Na lipie siedziało moc gili, wróbli i sikorek, które wyglądały na bardzo głodne. Pobiegłam więc i spytałam tatusia, czy pozwoli nam trochę wcześniej wynieść snopki świąteczne dla ptaszków. Tatuś się zgodził. Pobiegliśmy więc wszyscy do stodoły i wzięliśmy pięć snopków owsa, które odłożyliśmy specjalnie w czasie młocki. Umocowaliśmy je wysoko na jabłonkach w naszym ogrodzie i już po chwili siedziało tam pełno ptaszków i łasowało.”

No cóż, my musimy raczyć nasze łasuchy ziarnami kupowanymi w sklepie. Teraz będziemy też im regularnie przyrządzać tłuste kulki, choć widziałam podobne, gotowe przysmaki również w sklepach zoologicznych.

 

tłuszcz dla sikorek

 

Chciałybyśmy bardzo, by choć para naszych zimowych gości, założyła wiosną rodzinę w naszym ogrodzie. Zaczynamy obmyślać już dla nich odpowiedni domek.

Przeczytałyśmy, że para sikorek, w ciągu dnia przynosi pisklętom pokarm ok. 580 razy. Zobaczymy, czy uda nam się to policzyć i sprawdzić:)

Pokoloruj sikorę bogatkę

 

Arabskie koleżanki lalki Barbie

16.01.2009

Mamy w domu ogromnie ciekawe czasopismo dla dzieci. Jest bardzo kolorowe, są w nim opowiadania, komiksowe historie o życiu w dalekich krajach, konkursy, instrukcja wykonania ramki do zdjęć, krzyżówki i zadania logiczne, przepisy kulinarne, opis eksperymentu, listy od czytelniczek i ich zdjęcia.

Niestety, oprócz kilku reklam i tytułu, nie potrafimy w nim nic przeczytać. To czasopismo dla arabskich dziewczynek: „Fulla Magazine”. Potrafimy, oczywiście, rozpoznać również cyfry i w ten sposób moje córki odkrywają, że gazetę należy przeglądać „od końca” – przewracając kartki z lewej strony na prawą.

Fullę znają chyba wszystkie dziewczynki w krajach arabskich. Podobna jest bardzo do lalki Barbie, ale to tylko zewnętrzne pozory. W duszy, hołduje tradycyjnym muzułmańskim wartościom, jej światem jest głównie dom i rodzina, ale bywa również lekarką czy nauczycielką.

Fulla posiada chyba nie mniejszą niż Barbie, liczbę akcesoriów i strojów. Mimo, że są one bardzo różnorodne i kolorowe, to jednak znacznie skromniejsze. Ramiona lalki nie są nigdy odkryte, a spódniczka sięga kolan. Fulla dysponuje też jednak ciekawszymi strojami. To, na przykład, tradycyjna arabska abaya, czy zestaw do porannej modlitwy.

Fulla, to nie jedyna arabska lalka na Bliskim Wschodzie. Jej koleżanką jest Jamila.

Równie jak Fulla ciemnowłosa i urocza, ale posiadająca już męża i dwoje dzieci. Miło było je poznać:)

Napisz swoje imię po arabsku

Zobacz Fullę na żywo