Archiwum z miesiąca: Listopad, 2009

Misiowe ciasteczka

25.11.2009

 

Dzisiejsze Święto Pluszowego Misia to świetna okazja by upiec misiowe ciasteczka.

My upiekłyśmy je dzisiaj szybciutko po powrocie z pracy i szkoły. Można je zrobić na bazie ulubionej masy do maślanych ciasteczek, uformować główki, piec kilka minut, ozdobić i spałaszować:)

Ciasteczkowe misie

Zainspirował nas poniższy filmik. Zamiast patyczków użyłyśmy cynamonu, dzięki czemu strasznie przyjemnie i pachnąco jest teraz w naszym domu. No cóż, ten zapach to jedyna rzecz, która pozostała po naszych misiowych ciasteczkach:)

 

 

Pluszowy miś

21.11.2009

 

25 listopada to Dzień Pluszowego Misia. Z tej okazji zespół Bajecznej Fabryki przygotował misiowy konkurs.

baner

Dziewczynki – aktywne ilustratorki powstających w fabryce bajek – od rana zaczęły przygotowywać swoje prace, które wezmą udział w losowaniu nagrody, jaką jest oczywiście pluszowy miś.

Starsza wyhaftowała obrazek…

haft z pluszowym misiem

…a młodsza posłużyła się różnymi technikami, tworząc dzieła bliższe raczej współczesnej sztuce awangardowej niż klasycznym pierwowzorom;)

miś z plasteliny

 

misie

Co ciekawe, moje córki najgorętszym uczuciem darzą zupełnie inne, niezastąpione latami pluszaki: krecika i królika.

Jednak kiedy dziewczynki nocują u swojej cioci, towarzyszem ich snu jest wtedy pluszowy miś – wierny, wieloletni towarzysz mojej siostry. Piotruś (to jego imię) ma wyhaftowane na uszach inicjały swojej pani. Tak oznaczyła go nasza mama, gdy moja siedmioletnia siostra wyjeżdżała wraz z misiem na dwumiesięczny pobyt w sanatorium.

Piotruś

Piotruś z kotem

Mój miś miał na imię Kubuś. Został kupiony przez mamę podczas jednego z pierwszych spacerów z wózkiem w którym leżałam. Niestety jego los nie był tak szczęśliwy jak Piotrusia. Któregoś dnia zapomniałam zabrać go z domu babci, pozostawiając przy piecu w którym palił się ogień. Babcia widząc wymizerowaną już, przybrudzoną zabawkę, użyła jej niestety do ogrzania domu. Fakt ten był długo przede mną tajony, ale po latach odkryłam niestety straszną prawdę.

 

Nie pamiętam już jak wyglądał Kubuś, ale kiedy w Edynburgu w Museum of Childhood zobaczyłam misia z 1906 roku, wydawało mi się że mój stary przyjaciel był podobny właśnie do niego:)

Miś z 1906 roku - Museum of Childhood w Edynburgu

Pluszowe misie spotkałam też w przedszkolu. Nie sądzę by któryś z nich jeszcze istniał. Ciężko pracowały, targane za uszy przez rzesze dzieci. Były całkiem duże i towarzyszyły nam zawsze w czasie grupowych zdjęć. Z jednym z nich, czuję szczególną więź. Podobnie jak ja musiał założyć na głowę żołnierską czapkę;)

Miś w przedszkolu

Co może zaciekawić książkowego mola…

19.11.2009

 

Bardzo przyjemne jest czekanie na książkę. Lubię patrzeć na swój stosik lektur przygotowany do czytania, przeglądać listę książek, które chciałabym przeczytać, umawiać się z panią bibliotekarką na odłożenie nowości.

Lubię czekać na książki, które mają zostać wydane. O niektórych opowiadam dzieciom i wtedy razem cieszymy się kiedy w końcu trafią do naszego domu.

Wielką radość sprawiły nam ostatnio „D.O.M.E.K.” – niesamowicie interesująca również dla dorosłych, książka o współczesnej architekturze; nowe książki z przepisami Cecylki Knedelek i zabawna, nowa historia o Emilu. Z niecierpliwością czekamy na mającą się wkrótce ukazać książkę z nowymi przygodami jednej z naszych ulubionych postaci literackich – niepokornej Mamy Mu.

Książkowe nowości

Miło mi również poinformować o kolejnym etapie, w który wkroczyła, promowana również przez nas, akcja Wydawnictwa Dwie Siostry i Allegro „Ulubiona książka z dzieciństwa”. Spośród pięciu wybranych już tytułów, należy zagłosować na jeden, który ma ogromną szansę zostać ponownie wydany w serii Mistrzowie Ilustracji.

Ulubiona książka z dzieciństwa

Popieramy również inicjatywę Wydawnictwa Bajkopisarze.pl, które na swojej stronie ogłosiło, związany z adwentowym oczekiwaniem, konkurs na DOBRE POSTANOWIENIE.

Warto zapoznać się z zasadami konkursu na stronie wydawnictwa i wysłać dziecięce postanowienie w formie rysunku lub opisu. To szansa na wygranie zestawu do wykonania kalendarza adwentowego, zawierającego opowiadanie, kalendarz i naklejki z ikonkami dobrych postanowień, ale także okazja do porozmawiania o prawdziwym sensie świątecznych przygotowań.

konkurs Dobre Postanowienie

Wydawnicze inicjatywy pojawiają się ostatnio i w naszym domu. Moja młodsza córka, pragnąca zostać w przyszłości przyrodnikiem-pisarzem, tworzy kolejne książeczki o przygodach Ali i jej zwierzątek – asa, pająka i osy;)

Starsza – zainspirowana zabawnym nieporadnikiem opisującym do czego NIE należy używać młotka

Nieporadnik Młotek

Jak nie używać młotka

…opracowała równie poważny poradnik o tym do czego NIE należy używać gazety.

Nieporadnik Gazeta

wstęp do Nieporadnika

Do czego nie służy gazeta

Wydawnictwu Czerwony Konik polecamy przyjrzeć się tej pozycji przy wydaniach kolejnych tomów z „nieporadnikowej” serii;)

Rogale i skrzaty

14.11.2009

 

Obchody Święta Niepodległości, łączą się w Poznaniu ze świętowaniem imienin ulicy Święty Marcin. W tym dniu ulicą przemaszerowuje barwny korowód charakterystycznych dla Poznania postaci, na czele z jadącym na białym koniu św. Marcinem. To bardzo miłe święto, ale co roku gromadzi chyba coraz więcej Poznaniaków i gości, a ulica nie jest bardzo szeroka. W zeszłym roku całkowicie zawiedli organizatorzy i razem z dziećmi znalazłyśmy się w tak strasznym ścisku, że chyba tylko święty patron ulicy uchronił nas przed zaduszeniem.

Postanowiłam więc, że 11 listopada będziemy już unikać ulicznego tłumu, a dzieciom przypominam o św. Marcinie podczas wizyt w poznańskiej katedrze, gdzie wisi jeden z ciekawszych obrazów ilustrujących legendę świętego – „Wjazd św. Marcina do Amiens” (1658) Krzysztofa Boguszewskiego.

Wjazd św. Marcina do Amiens - Krzysztof Boguszewski

Na obrazie wyszukać można postacie z historii Polski i ciekawe szczegóły wyglądu ludzi, koni czy budynków.

11 listopada należy również zjeść obowiązkowo rogala świętomarcińskiego. Zwyczaj ten, przestrzegany jest oczywiście skrupulatnie i rozciąga się również na kilka dni poprzedzających i następujących po święcie:)

My nasze rogale zjedliśmy w domu babci i dziadka dziewczynek…

Nasze rogale świętomarcińskie

…a potem wybraliśmy się do pobliskiego lasu, gdzie ludzi spotyka się znacznie rzadziej niż na ulicy Święty Marcin.

las

mech

poszukiwaczki skrzatów

W lesie mieszka za to mnóstwo skrzatów. Te, które my odwiedzamy mają swoją siedzibę pod korzeniami jednej ze starych wierzb.

Już od kilku lat w konarach swojego drzewa, skrzaciki zostawiają listy. Początkowo adresowane były do mojej starszej córki, teraz skrzaciki piszą do jej młodszej siostry.

Tym razem oprócz listu, ulubienica skrzacików znalazła też aniołka uszytego ze sznurka i zgrzebnego materiału. Nie każdy znajduje w lesie takie skarby:)

tu mieszkają skrzaciki

Odwiedziliśmy Warszawę

10.11.2009

 

Planowałam wycieczkę pociągiem. Tak podróżowała ostatnio do Warszawy moja starsza córka, która ze swoja klasą wybrała się na przedstawienie teatralne. Okazało się jednak, że w Warszawie spędzimy kilka dni, po części służbowo, dlatego zapakowaliśmy jednak bagaże i dzieci do auta.

Auto

Moja młodsza córka była najpierw trochę rozczarowana tym faktem, a pierwsze wrażenia z przejazdu przez miasto, również nie były pozytywne. Jak twierdziła, inaczej wyobrażała sobie stolicę Polski. No cóż, miałam okazję by porozmawiać z dziećmi o tym jak bardzo zburzona była Warszawa i jak bardzo miało to wpływ na jej obecny wygląd.

Widok zburzonej Warszawy

W czasie naszego pobytu wielokrotnie miałyśmy okazję wrócić do tego wątku i porozmawiać o historii. W Warszawie, w różnych miejscach przypomina się o jej krwawych dziejach. Znaleźć można opisy, wyeksponowane pamiątki i fotografie.

Ślady getta

Odwiedziliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego…

Muzeum Powstania Warszawskiego

W muzeum znalazłyśmy pierwowzór „Superfarmera” – jednej z naszych ulubionych gier. To oczywiście „Hodowla zwierzątek”, wymyślona w 1943 roku przez warszawskiego profesora matematyki Karola Borsuka, której sprzedaż była sposobem dla jego rodziny na utrzymanie się w czasie okupacji. Większość egzemplarzy spłonęła wraz z miastem w czasie Powstania, ale jeden na szczęście zachował się poza Warszawą.

Gra "Hodowla zwierzątek"

W muzeum kupiłyśmy też okolicznościową puszkę z cukierkami, która towarzyszyła nam w dalszych wędrówkach.

Puszka z cukierkami

Zapaliłyśmy znicze na powązkowskim cmentarzu wojskowym…

Cmentarz wojskowy na Powązkach

Byłyśmy przy Grobie Nieznanego Żołnierza, w Zamku Królewskim i dużo spacerowałyśmy ulicami…

spacer po Warszawie

Jedne z naszych ciekawszych odkryć to odbojniki w kształcie krasnali…

Krasnal - odbojnik

…i ekologiczny karmnik dla ptaków zrobiony z plastikowej butelki.

Ekologiczny karmnik dla ptaków

Było trochę zimno, trochę padało, ale rozgrzewaliśmy się w sympatycznych, warszawskich restauracjach. Sił musiało również wystarczyć na przejażdżkę metrem…

Warszawa

…i wjazd na trzydzieste piętro Pałacu Kultury.

Pałac Kultury

widok z Pałacu Kultury

Przy okazji odwiedziliśmy mieszczące się w Pałacu, Muzeum Ewolucji z wystawą dinozaurów i wypchanymi zwierzętami.

Dinozaury w Pałacu Kultury

Dzieciom bardzo podobało się również w Zachęcie…

Zachęta

Młodsza córka ostatecznie polubiła Warszawę po wizycie u swojej kuzynki, szczęśliwej właścicielki czarnego labradora o imieniu Benia. Pies podbił jej serce całkowicie, ale niestety nie mogliśmy go zabrać do Poznania. Musi wystarczyć powieszony na drzwiach pokoju portret.

Benia