Narty w Livigno

02.03.2009

 

Przyjemnie jest oglądać świat przez okna naszego domu, ale czasami mamy ochotę na więcej. Więcej przestrzeni, więcej nowych wrażeń, więcej ruchu, a ostatnio i więcej śniegu. Wtedy czas wybrać się w podróż.  

Tej zimy wybraliśmy włoskie Alpy, i leżące w położonej na wys. 1816 m, przepięknej, górskiej dolinie – Livigno.

Rankiem budziło nas słońce, które zaczynało odbijać się w śniegu otaczających nas górskich szczytów, a wieczorem spoglądaliśmy na stoki oświetlone reflektorami oraz na ciepłe światła położonego niżej miasteczka.

Livigno

Dni spędzaliśmy przede wszystkim na nartach. Z mroźnych, wysokich gór zjeżdżaliśmy w otuloną słońcem dolinę, ciesząc się świeżym powietrzem, wszechobecnym obfitym śniegiem i pięknem krajobrazu.

Na nartach

Po kilkugodzinnym ruchu, przyjemnie było posiedzieć przy restauracyjnych, wystawionych na powietrze stolikach, sycąc się włoską kuchnią i alpejskim słońcem.

Rsetauracja pod stokiem

Dzieci cieszyły się też ze śniegowych tuneli, ślizgania w naturalnych, przebitych w śniegu zjeżdżalniach, z wystawy lodowych rzeźb i zwisających z dachów i płotów ogromnych(!) śniegowych sopli.

śniegowa zjeżdżalnia

sople

Nie wiem czy dziewczynki zdawały sobie sprawę, z jak wysokich gór potrafią już zjechać. Ich rekord to kilkakrotny zjazd niebieską trasą z Mottolino (2402 m) i niebiesko-czerwoną, z ostatniej stacji kolejki powyżej szczytu Costaccia (2328 m).

Równie dobrze bawiły się jednak pokonując przeszkody na dziecięcych, narciarskich placach zabaw, biorąc także udział w zawodach w slalomie.

na nartach

slalom

na śniegu

Dzięki tej wyprawie, w pełni nacieszyliśmy się zimą i teraz możemy spokojnie czekać na wiosnę.

2 komentarzy do “Narty w Livigno”

  1. euzebia71:

    Patrząc na te zdjęcia zastanawiam się, dlaczego człowiek z tak wielką tęsknotą wypatruje wiosny…

  2. Nasze zimowe wakacje na nartach | Pikinini:

    [...] zeszłym roku jeździliśmy na nartach we włoskim Livigno. Tym razem nie pojechaliśmy w Alpy. Tam gdzie spędziliśmy nasze zimowe wakacje było jednak [...]

Skomentuj