Miód z mniszka
06.05.2010
Nie spodziewałam się tak zimnych dni w maju. Wieczorem znów dogrzewamy się ciepłem ognia w kominku. Przyjemnie jest siedzieć wtedy w ciepłym pokoju, patrzeć na deszcz za oknem i świeżą zieleń w ogrodzie. Na stoliku czeka stosik nowych książek, a w kubku paruje herbata. Od kilku dni herbata w naszym domu jest szczególnie dobra, dodajemy bowiem do niej – sporządzony w czasie ostatniego weekendu – miód z kwiatów mniszka lekarskiego.
Nie ukrywam, że trochę kwiatów można było bez trudu znaleźć w naszym ogrodzie, na szczęście nie aż tyle by wystarczyło do sporządzenia miodowego syropu. Wsiedliśmy więc na rowery i na kwiatowe zbiory wybraliśmy się na pobliską łąkę.
Nazbieraliśmy cały koszyczek żółtych kwiatów. To ilość wystarczająca na ok. 3 słoiki miodu.
Cieszę się, że koszyczek, który sama uplotłam na warsztatach wikliniarskich znalazł praktyczne zastosowanie i nasze mniszki dowieźliśmy bez szwanku do domu:)
W kuchni, usunęliśmy resztki łodyżek, kwiaty mocno przepłukaliśmy i sparzyliśmy litrem wody. Całość zostawiliśmy pod przykryciem do następnego dnia. Później wystarczyło odcedzić wszystko przez gazę, kwiaty wyrzucić, a do wywaru dodać pokrojoną w kostkę pomarańczę, sok z cytryny, ok. 750 g cukru i gotować całość na wolnym ogniu przez ok. 2 godz. Syrop należy mieszać i czekać aż trochę zgęstnieje, a nadmiar wody odparuje.
Później wystarczy przelać go do słoiczków i postawić w ciemnym miejscu choć wątpię czy ma szansę postać dłużej.
Jeden z naszych słoików już wytraca powoli swoją zawartość. Miód dodajemy do herbaty i smarujemy nim chleb…
Podobno świetnie pomaga wszystkim przeziębionym, kaszlącym i leczy drapanie w gardle, a na pewno poprawia nastrój w pochmurne i trochę zimne majowe dni:)














design by artflash