Archiwum z miesiąca: Czerwiec, 2010

Jak muzyka pomaga dzieciom z Wenezueli

24.06.2010

 

20 czerwca zagrała w Warszawie wenezuelska Młodzieżowa Orkiestra im. Simóna Bolivara, pod dyrekcją Gustavo Dudamela.

Bardzo żałuję, że nie udało nam się być na tym koncercie.

 

Program wsparcia społecznego poprzez muzyczną edukację najbiedniejszych dzieci z wenezuelskich slumsów – „El Sistema”, został wymyślony i sukcesywnie wprowadzany w życie przez José Antonio Abreu, od lat siedemdziesiątych.

Jest obecnie wspierany przez państwo i bierze w nim udział 15 tysięcy nauczycieli muzyki. Ok. 250 tys. dzieci z orkiestr przedszkolnych, szkolnych i młodzieżowych uczy się gry i tego jak sztuka może zmienić spojrzenie na świat.

W założeniach twórcy tego ogólnonarodowego programu, muzyka ma ocalić dzieci przed przestępczością, biedą i narkotykami.

Celem „El Sistema” jest też promowanie wśród młodych ludzi takich wartości jak praca w zespole, szacunek dla innych, odpowiedzialność.

Jestem pod wrażeniem tego pomysłu, który udaje się realizować na tak szeroką skalę, od wielu już lat. W powodzi ogromu negatywnych informacji o świecie, warto jak najwięcej pisać i pamiętać o takich pozytywnych działaniach.

Do Orkiestry im. Simóna Bolivara, trafiają najzdolniejsi i podróżując po największych salach koncertowych świata zachwycają nie tylko swoją żywiołową grą, ale propagują niezwykłą idę „El Sistema” udowadniając, że działania na rzecz poprawy losu najbiedniejszych, mają sens.

 

/

Piotruś i wilk(i)

22.06.2010

 

Najpopularniejszą wersją symfonicznej bajki Prokofiewa „Piotruś i wilk” stał się chyba oskarowy, polsko–angielski film animowany. Czasami oglądamy go w domu, choć kiedy pierwszy raz odtworzyliśmy go dzieciom, moja młodsza córka zaczęła po pierwszych scenach płakać i nie chciała oglądać go dalej. Jest rzeczywiście dość mroczny i co ciekawe przeraża nie tyle opowiedzianą historią, co stworzonym nastrojem.

Piotruś i wilk - kadr

Semafor

 

Znacznie większą popularnością cieszy się w naszym domu płyta do słuchania, w której narratorem jest Piotr Fronczewski. Do płyty dołączona jest książeczka, a historia Piotrusia wydaje się w tej wersji raczej zabawna niż przerażająca. Na pewno bardziej też skupia uwagę dziecka na muzyce.

Piotruś i wilk - CD

Niedawno mieliśmy też okazję zobaczyć jeszcze inną interpretację Prokofiewa.

Teatr Wielki w Poznaniu zaprosił dzieci do uczestnictwa w bardzo pomysłowym spektaklu.

Piotruś i wilki w Poznaniu

Scena została mocno wysunięta do przodu i aktorzy na specjalnym podeście wbiegali między widownię. Pojawiły się aż dwa wilki w bardzo współczesnych czarnych strojach, a cała historia została mocno złagodzona. Piotruś uruchamiał sterowiec, dziadek puszczał obłoczki z dymu.

Opera w Poznaniu - Piotruś i wilki

zdjęcie: Teatr Wielki w Poznaniu

 

Każdy znalazł tu coś dla siebie. Maluchy były zachwycone spadającym z góry śniegiem w postaci białej piany, a mojej starszej córce bardzo podobały się kolorowe martensy w które obuci byli aktorzy.

Piotruś i wilki

zdjęcie: Teatr Wielki w Poznaniu

 

W teatrze zakupiliśmy również okolicznościową grę – duże karty do gry w Piotrusia.

Gra w Piotrusia

Pary dobiera się wyszukując te same instrumenty, a wygrywa osoba, której pozostanie w Piotruś. Zasady można oczywiście modyfikować, a nawet zagrać kartami w Memory.

Gramy w Piotrusia

Z ciekawością czekamy na kolejne dziecięce spektakle w poznańskiej operze:)

Opera w Poznaniu

 

/

Truskawkowe ciastka Cecylki Knedelek

13.06.2010

 

Nie mogłyśmy nie wypróbować w ten weekend, przepisów na truskawkowe pyszności z najnowszej książki Cecylki Knedelek. Jesteśmy przecież właśnie w środku truskawkowego sezonu i cieszymy się, że niekorzystna dla tych apetycznych owoców pogoda, nie do końca jednak przeszkodziła w zbiorach.

Dziś upiekłyśmy drożdżowe trójkąty z kulkami, z zamiarem zapakowania po jednym również do szkoły.

Cecylka Knedelek i poletko truskawek

Jak zrobić drożdżowe trójkąciki

Trójkąciki z truskawkami gotowe do pieczenia

Ciastka okazały się jednak zbyt dobre by mogły przetrwać porę podwieczorku. Następnym razem zrobimy podwójną porcję!

Truskawkowe ciastka z kulkami

/

Budujemy domki dla lalek

09.06.2010

 

Moja starsza córka chciałaby zostać projektantem wnętrz. Dlatego bardzo zainteresowało ją – zorganizowane przez Księgirękę – „Wielkie Projektowanie”. Na warsztatach, których tematem było rozwiązywanie przestrzeni i funkcji we wnętrzach, dzieci otrzymały białe makiety, które wypełniły konstruowanymi mebelkami, wyklejanymi tapetami i układanymi z drewnianych klepek podłogami.

Warsztaty projektowania wnętrz

Projekt domku dla lalek_1

Projekt domku dla lalek_2

Domki, które powstały, bardzo spodobały się mojej młodszej córce, która z racji wieku nie brała udziału w warsztatach. Postanowiłyśmy więc urządzić sobie podobne projektowanie w domu.

 

Wcześniej czytałyśmy też pełną inspirujących pomysłów, książkę „D.E.S.I.G.N”. Dziewczynki przeglądają ją wielokrotnie nie mogąc nadziwić się znajdywanym tam ciekawostkom przestrzennym i niesamowitym sprzętom. Mi najbardziej podoba się praktyczny i bardzo pożyteczny społecznie, projekt laptopa dla dzieci z najbiedniejszych krajów świata.

Yves Behar

Projekt laptopa dla dzieci

Na zabawę w budowanie domków poświęciłyśmy prawie cały dzień. Rozpoczęłyśmy od wyprawy do marketu budowlanego gdzie można za darmo zaopatrzyć się w trzydziestocentymetrowe próbki tapet. Kupiłyśmy tylko mocny klej, małe kawałki materiału na zasłonki i taśmy z koralikami.

Wnętrza powstały ze sklejonych ze sobą kartonów po butach. Tapetowałyśmy je, układałyśmy wykładziny podłogowe i wymyślałyśmy meble. Kanapy powstały z plastikowego pudełka po ptasim mleczku, poduszki dziewczynki uszyły samodzielnie.

Nowe wnętrze dla lalek z kanapą

Fotel i stolik

Jeden z domków wyróżnia się obszernym tarasem. Jest tu nowoczesna rzeźba w kształcie jajka oraz basen dla foki i żaby…

Taras w domku dla lalek

….a także odważne w formie meble ogrodowe pod niedużym drzewkiem.

Plastikowe meble ogrodowe

Wnętrza utrzymane są w stylu afrykańskim…

Salon afrykański

…jest tu też obraz namalowany na kawałku małej deseczki…

obraz na desce

Salon został umeblowany moimi starymi mebelkami dla lalek, które jakby odmłodniały trochę w nowym wnętrzu:)

Mebelki dla lalek

Nowy salon dla lalek

A wszystkim przyszłym budowniczym lalkowych domków, którzy szukają inspiracji, polecam zajrzeć również do Pomyskowa, gdzie powstał wspaniały domek piętrowy.

/

Afrykańskie ciasto na cześć poznańskiego podróżnika

04.06.2010

 

Kiedy rozpoczynałam lekturę książki „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd”, zastanawiałam się kim naprawdę był ten szalony Poznaniak, który jako pierwszy w świecie, samotnie przemierzył Afrykę – z północy na południe i z powrotem. Tę niezwykłą historię z lat trzydziestych przypomniał Łukasz Wierzbicki, który przeczesując archiwa, zebrał listy i zdjęcia Kazimierza Nowaka z afrykańskiej, pięcioletniej wyprawy. Początkowo, ten skromny podróżnik, który na rowerze, pieszo, konno i łodzią przebył 40 tys. km, wydawał mi się po prostu bardzo nierozważny. Zostawił na przeszło pięć lat swoją żonę z małymi dziećmi i podążył drogą, która codziennie mogła doprowadzić go do śmierci. Z niebezpieczeństwami stykał się stale, ale spotkał też swoje marzenia i poczuł, że żyje w jedyny możliwy dla siebie sposób – co nie przydarza się przecież zbyt często. Fascynował go świat i lubił spotkania z ludźmi, ale uciekał od tych, których pochłonęła żądza zdobywania, wykorzystywania i otaczania się powierzchownym blichtrem. Wolał spotkać dzikie zwierzęta niż stykać się na co dzień z brutalną walką o przetrwanie jaka rozgrywa się w pozornie cywilizowanym świecie białych ludzi. Swoje marzenia starał się też połączyć z zapewnieniem bytu rodzinie. W podróż wyruszył kiedy w czasach kryzysu gospodarczego stracił pracę. Dokumentując wyprawę, publikując relacje starał się zarabiać.

1

Czytałam więc książkę zafascynowana Afryką, wymiarem wyprawy ale i niezwykle ciekawym człowiekiem. Ucieszyłam się kiedy znalazłam również dziecięcą wersję tej książki. „Afrykę Kazika” czytałam więc równocześnie dzieciom.

Kazimierz Nowak dla dzieci

Krótkie rozdziały, które opisują najciekawsze dla małych czytelników przygody, zachęcają do rozmów o Afryce, otwierania atlasu i albumów. Z „dorosłej” wersji książki doczytałam też dziewczynkom kilka innych informacji. Bardzo spodobała im się np. historia o nadawaniu imion w jednym z afrykańskich plemion:

 

„Szilluk zmienia swe imię dwa razy. Pierwsze imię pojawia się przypadkiem, zwyczaj bowiem nakazuje, by przyjaciółka matki wyszła na wieś rozpytać o nowiny, przede wszystkim zaś o imię obcego, który w ostatnim czasie do wioski zawitał. Imię to przekazuje matce i takie imię nadane zostaje niemowlęciu. Tak na przykład spotkałem imiona Padle, Efendi, Monsignore, Automobil, a nawet mojego imiennika Casimiro, który przyszedł na świat w dniu, kiedy ja pojawiłem się wśród Szylluków!

Drugie imię przybiera Szilluk już z własnej woli w dzień tańca wojennego, dokumentując nim osiągnięcie godności wojownika. Rzadko następuje druga zmiana imienia, mianowicie tylko w wypadku, jeśli król powołuje daną osobę na jakiś urząd.”

 

Spodobała nam się też opowieść o śniegu w Afryce, po który Kazik, wiedziony tęsknotą wspinał się na Ruwenzori w Górach Księżycowych.

W planach miałyśmy upieczenie ciasta, a afrykańska historia zainspirowała nas do wykonania czekoladowego wypieku, zadedykowanemu poznańskiemu podróżnikowi.

Przepis – podobny do klasycznego „Murzynka” – pochodzi z książki „Cecylka Knedelek i fabryka czekolady” i jest na tyle prosty, że moja pomoc ograniczyła się do nadzorowania procesu rozpuszczania czekolady.

Przepis na czekoladowe kostki

Z mieszaniem, ubijaniem i pieczeniem ciasta, dziewczynki poradziły sobie same.

Pieczenie ciasta

Na końcu wierzch czarnego jak Afryka ciasta, został pokryty białymi płatkami cukrowego śniegu.

Ciasto na cześć Kazimierza Nowaka

Kazimierz Nowak „Rowerem i pieszo przez czarny ląd” Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931–1936

Łukasz Wierzbicki „Afryka Kazika”, Warszawa 2008

/