Kąpiel pianek marshmallow w babcinych filiżankach

22.01.2012

 

Zainspirowana wpisem Ani o opiece nad jej babcinymi serwisami kawowymi, postanowiłam odkurzyć nasze stare filiżanki i opowiedzieć o nich dziewczynkom. Niektóre tworzą jeszcze komplet z podstawkiem i talerzykiem deserowym, inne dawno straciły już swych serwisowych towarzyszy. Obejrzałyśmy sygnatury fabryk, w których je wyprodukowano i zastanawialiśmy się od jak dawna mogą należeć do naszej rodziny. Wspominałyśmy moją babcię i babcię dziewczynek, wyobrażając je sobie przy eleganckim podwieczorku, a potem postanowiłyśmy urządzić podobny.

 

W filiżankach – zamiast kawy czy herbaty – podałyśmy gorącą czekoladę.

By ją przyrządzić, dziewczynki starły na małych tareczkach tabliczkę gorzkiej czekolady, którą następnie dodałyśmy do gotującego się mleka (pół litra). Dodałyśmy też trochę cynamonu i całość ubiłyśmy (po kolei) trzepaczką. Czekoladę rozlałyśmy do czterech filiżanek i w każdej umieściłyśmy po jednej piance marshmallow, która rozpuszczając się powoli, dodaje czekoladzie słodyczy.

Gorąca czekolada z pianką

Cała nasza rodzina wypiła ją później – w bardzo dystyngowany sposób;) – z wybranej przez siebie filiżanki. Myślę, że dla naszej rodzinnej porcelany było też niezwykłe przeżycie;)

Czekolada i porcelanowe filiżanki

Przepis pochodzi z książki Emilii Dziubak „Gratka dla małego niejadka”

/

4 komentarzy do “Kąpiel pianek marshmallow w babcinych filiżankach”

  1. malgosia:

    będę musiał zajrzeć do tej książeczki :) bardzo mi się podobają Wasze pomysły, a widać, że ilustracje też są cudne ;)
    pozdrawiam serdecznie i zapraszam na mojego raczkującego bloga o książkach dla dzieci :)

  2. Agnieszka (Pikinini):

    Witaj Małgosiu:)
    Dziękuję za odwiedziny i spieszę zajrzeć na Twojego bloga!

  3. Ewa:

    Jak ja lubię takie sentymentalne podróże w czasie …
    Na książkę, o której piszesz natknęłam się już dzisiaj na jednym z blogów. Zaintrygowana i zachęcona wspaniałymi ilustracjami i jak przypuszczam równie ciekawą treścią, pobiegłam z Antkiem do najbliższej księgarni. Wróciłam z niczym :-( Ale się nie poddam – po Twoim wpisie mam nieposkromiona ochotę na pianki w czekoladzie :-)

    Pozdrawiam ciepło Ciepie i córeczki
    Ewa

  4. Agnieszka (Pikinini):

    Ewo,
    Pianki w czekoladzie są jak najbardziej wskazane na aktualną aurę pogodową;)
    A książkę oczywiście polecamy!

Skomentuj