Archiwum kategorii 'Dzieci w malarstwie'

Baśń zimowa?

30.01.2010

 

Dzisiejszy dzień, jak każdą zimową sobotę, rozpoczęłyśmy o 8 rano, na naszym swarzędzkim lodowisku. Znów jeździłyśmy same, jedynie w towarzystwie instruktora – emerytowanego hokeisty – pana Kazia. Pan Kazimierz czeka w sobotnie poranki na wszystkie miejscowe dzieci, ale one są chyba o tej porze pogrążone jeszcze we śnie. Nam to o oczywiście nie przeszkadza, bo korzystamy dzięki temu z lekcji indywidualnych:–)

 

Wracając do domu, rozmawiałyśmy o tym jak cieszymy się z naszego lodowiska, a moja młodsza córka żałowała bardzo, dzieci z dawnych czasów, które jeździły na jeziorze i „wpadały w przeręble”.

Nie wszystkie jednak dzieci miały przecież nawet okazję w ten sposób korzystać z uroków zimy. Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku, a w niektórych wioskach nawet dłużej, jedynym ubraniem wiejskiego dziecka, – niezależnie od pory roku – była lniana, szyta w domu, koszula. W ubogich rodzinach, dzieci miały najczęściej tylko po jednej. Skórzane buty były wtedy na wsi luksusem. Niekiedy zakładano drewniaki lub łapcie z łyka, ale najczęściej dzieci biegały po prostu boso. Trudno się więc dziwić, że zimą  nie wychodziły z domów.

 

Obejrzałyśmy z dziewczynkami kilka obrazów tematycznych, a przy przeglądaniu albumów zatrzymałyśmy się na dłużej przy Witoldzie Wojtkiewiczu.

Jego „Baśń zimowa”, namalowana w 1908 roku, nie przedstawia jednak rodzajowego obrazka z życia wiejskich dzieci. Na tle zimowego pejzażu, rozgrywa się tu tajemnicza scena. Dwa białe pajace siedzące na białym i czarnym króliku rozgrywają rycerski turniej, któremu przyglądają się siedzące na śniegu dzieci, o obojętnych, zasmuconych twarzyczkach. Wokół zgromadziły się też inne pajace – nieruchome i nie zainteresowane wynikiem walki.

Witold Wojtkiewicz - Baśń zimowa (Turniej)

Dlaczego dzieci siedzą na śniegu?

Moja starsza córka uważa, że wyszły się pobawić i przestraszyły je nagle ożywione pajace. Jej młodsza siostra, myśli, że dzieci zostały wypędzone z domu, a pajace to przemienione elfy, które chcą im pomóc i zabawić jazdą na królikach.

 

Scena jest nierzeczywista, i mimo pewnego komizmu, przepełniona dojmującym smutkiem.

Obraz powstał na rok przed śmiercią młodego, zaledwie 30–sto letniego artysty, który chorując na serce, już od dawna przeczuwał swoją śmierć.

Zadumane, posmutniałe dzieci, które malował, też wydają się wiedzieć i widzieć więcej. Pogrążone w świecie własnych myśli i fantastycznych wizji, wydają się często podobne starcom, których czas na ziemi powoli już się kończy. Ograniczone własną słabością, nieprzystępnością świata dorosłych, widzą realizację swych marzeń w zabawie ożywionych kukiełek.

Obraz pociąga nostalgicznym, melancholijnym nastrojem, który potęgowany przez białe, zgaszone barwy, kojarzy się też trochę z krajobrazem widocznym dzisiaj za naszym oknem. W ogrodzie szaleje prawdziwa zamieć, śnieg wydaje się zasypywać powoli nawet małe drzewka. Niedługo zacznie się zmierzch, usiądziemy przy kominku, poczytamy baśnie, a za oknem może przemaszeruje w tym czasie gromadka białych pajaców?

 

Witold Wojtkiewicz „Baśń zimowa” („Turniej”, „Walka”, „Dzieci i pajace”), 1908, z cyklu: Z dziecięcych póz VI

Dzieciństwo w starożytnym Egipcie

17.10.2009

 

Ostatnio znów rozmawiałyśmy o życiu w Egipcie. Zadaniem domowym mojej córki było odtworzenie na rysunku wyglądu egipskiego holu. Dzieci z jej grupy miały narysować inne pomieszczenia w domu egipskim.

Podręcznik do historii pełen jest kolorowych zdjęć i ciekawych opisów, ale była okazja skorzystać i z innych książek stojących na naszych domowych półkach.

Poczytałyśmy o codziennym życiu Egipcjan w tak odległym już dla nas świecie, a dziewczynki przypomniały sobie swoje wizyty w poznańskim Muzeum Archeologicznym ze stałą wystawą egipską, przymierzanie egipskiej peruki w czasie weekendu egipskiego w Biskupinie, przygody Asterixa i Obelixa w kraju faraonów czy udział w warsztatach archeologicznych gdzie owijały bandażem swoje maskotki, zamieniając je czasowo w małe mumie.

Prawie jak w Egipcie

Rozmawiając o Egipcie, nie sposób bowiem nie myśleć o śmierci. To właśnie z malowideł, reliefów, rzeźb i przedmiotów znalezionych w świątyniach, ale głównie w grobowcach, czerpiemy wiedzę o tej fascynującej cywilizacji. Jednocześnie jednak znaczące jest, jak wiele ze swej codzienności, starożytni chcieli zabrać ze sobą w zaświaty.

Ich życie było zazwyczaj bardzo krótkie, trwało ok. 30-40 lat. 1/3 dzieci umierała przed ukończeniem 1 roku, połowa zanim ukończyła 5 lat.

Życie toczyło się wolniej, wyznaczane rytmem pracy i świąt religijnych, choć cykl życia, był z naszego punktu widzenia niejako przyspieszony. Dzieciństwo nie trwało długo. 10 -14-latki uznawano już za dorosłe osoby. Przejmowały wtedy obowiązki zawodowe swoich rodziców, niezależnie od tego czy byli oni rolnikami czy władcami.

Poniższe figurka to wizerunek faraona Pepi II z matką. Został władcą w wieku 6 lat.

Figurka faraona Pepi II z matką

Tutanchamon miał ok. 10-12 lat gdy został faraonem. Sławę zyskał oczywiście dzięki odnalezieniu jego prawie nietkniętego przez rabusiów grobowca, ale jego krótkie rządy opromienia też sława jego poprzednika Echnatona, którego był zięciem.

Echnaton to jeden z ciekawszych faraonów, wielki reformator religijny, który – nie wnikając w jego pobudki – wprowadzał w Egipcie wiarę w jedynego boga.

Czas jego rządów to również okres niezwykłego odstępstwa od kanonu egipskiej sztuki.

Cywilizacja egipska trwała ponad trzy tysiące lat, a my żyjący w znacznie młodszej kulturze traktujemy ją jako niewielki wycinek ludzkich dziejów o monolitycznej strukturze. Jej formy były jednak rzeczywiście bardzo zachowawcze. Natomiast okres sztuki amarneńskiej związanej z Echnatonem, łączy się z zupełnie odmiennym, swobodnym sposobem przedstawiana królewskiej rodziny i ich intymnych relacji.

Echnaton i Nefertiri z córkami

Z realistycznymi przedstawieniami Echnatona, jego żony Nefertiri i ich sześciu córek łączy się wiele ciekawych teorii. Jakiekolwiek są jednak przyczyny takiego stylu, jest on rzeczywiście bardzo nowatorski, choć widać jak artystom trudno było wyzwolić się z tradycyjnych nawyków przy rzeczywistym przedstawianiu ludzi.

Postacie dzieci nie są już miniaturowymi figurkami dorosłych, mają uwypuklone własne osobiste cechy.

córki Echnatona

W centrum zainteresowania było też piękno przyrody i życie człowieka na ziemi – przedstawiane w podobny, realistyczny sposób – którym warto cieszyć się póki trwa.

Bardzo lubię ten okres w sztuce egipskiej i na przykładach reliefu i malowideł rodziny Echnatona, rozmawiałyśmy o egipskich dzieciach.

Dziecięce zabawy w Egipcie

Dzieci w Egipcie bawiły się drewnianymi łódkami, figurkami wypalanymi z gliny, zabawkami wykonanymi z kości czy kamieni. Egipcjanie wykonywali również drewniane zabawki mechaniczne – krokodyle poruszające szczęką czy figurki ruszające kończynami kiedy pociągało się za sznurek.

Egipskie zabawki

Egipskie dzieci, podobnie jak wszystkie inne na świecie, lubiły bawić się ze zwierzętami. Szczególnie popularne były kolorowe, oswojone dudki.

Rzucano też kamieniami do celu i grano w gry. Bardzo popularną grą, również wśród dorosłych, był senet, który stanowił też standardowe wyposażenie grobowców.

Egipskie gry

Senet

Starożytną sztukę egipską łatwiej dziś poznawać w europejskich muzeach niż w Egipcie, ale mam nadzieję, że i tam uda nam się kiedyś razem wybrać.

Wiosenna wycieczka do Śnieżycowego Jaru

21.03.2009

 

Kiedy w zeszłym tygodniu, w naszym ogródku zaczęły nieśmiało zakwitać małe kwiatki śnieżyczki przebiśnieg, wiedzieliśmy już, że czas wyruszyć na wycieczkę do Śnieżycowego Jaru.

Śnieżyczk przebiśnieg w naszym ogrodzie

Czasu, by zobaczyć białe połacie śnieżycy wiosennej, jest niewiele, bo kwitnie ona zaledwie 2-3 tygodnie, zazwyczaj w połowie marca. Termin ten może się też trochę zmieniać w zależności od intensywności mrozów.

Na szczęście, nasze małe ogródkowe przebiśniegi, przypominały nam przez cały tydzień o planowanej niedzielnej wyprawie.

 

Na początku naszej wycieczki, zatrzymaliśmy się w XVII-wiecznym, drewnianym kościółku św. Mikołaja w Wierzenicy.

Kościół św. Mikołaja w Wierzenicy

To chyba najbardziej urokliwa świątynia Szlaku Kościołów Drewnianych wielkopolskiej Puszczy Zielonki. W ostatnią niedzielę wyglądała jeszcze piękniej, bo wzgórze na którym stoi, porośnięte było mnóstwem dorodnych przebiśniegów. Tego się nie spodziewaliśmy!

Przebiśniegi w Wierzenicy

Trafiliśmy też na dzień obchodów rocznicy śmierci Augusta Cieszkowskiego, jednego z najwybitniejszych polskich filozofów, patrona poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego i dawnego właściciela Wierzenicy. Z tej okazji, otwarto w kościele rodzinną kryptę grobową z trumnami Cieszkowskich. Wejście do niej znajduje się w posadzce kościoła, choć pozornie sądzić można, że do krypty wiodą duże, odlane z brązu wrota. Zaprojektował je poeta i rzeźbiarz Teofil Lenartowicz ilustrując siedem próśb modlitwy „Ojcze nasz” i nawiązując również do głównego dzieła Cieszkowskiego pod takim właśnie tytułem.

Dzieci były jednak bardziej zainteresowane innymi elementami wyposażenia kościółka. Na jednej z bocznych ścian, wisi mały obraz z wizerunkiem św. Walentego. Legenda głosi, że by zyskać gwarancję szczęśliwej miłości, należy dotknąć prawą ręką, lewej nogi świętego. Obraz jest powieszony dość wysoko, lecz w pogotowiu czeka odpowiedni stołek.


Z ciekawością przyglądaliśmy się też XVII wiecznemu obrazowi „Matka Boska przewijająca Dziecię Jezus”.

"Matka Boska przewijająca Dziecię Jezus"

Nie jest to popularny motyw w sztuce. Dzieci, przedstawiano raczej już zawinięte w powijaki, które były, przez wiele stuleci, powszechnie stosowane i zalecane.

Ścisłe krępowanie powijakami miało zapobiegać skrzywieniu ciała dziecka i przeciwdziałało wkładaniu przez nie różnych przedmiotów do ust. W Polsce, zaczęto odchodzić od tego zwyczaju już dość wcześnie. Jak cytuje Kuchowicz w książce „Człowiek polskiego baroku”, przyjeżdżający w XVII w. do Polski Francuz Jean Claude, pisał, że „polskie dzieci rzadko płaczą i zdaje się, że to dlatego, że się ich nie obwija powijakami. Mają wielką swobodę ruchów, podczas gdy we Francji są jak spętane”.

Chwilę zastanawiałyśmy się, w jaki sposób Maryja na obrazie, ma zamiar zawinąć w pieluszki swojego synka.

 

Później pojechaliśmy dalej, w okolice Murowanej Gośliny, gdzie znajduje się rezerwat „Śnieżycowy Jar”.

Droga do rezerwatu

Kilkukilometrowa trasa wiodła przez urokliwy, tajemniczy las do wąwozu, przez który przepływał kręty strumień. Tam ujrzeliśmy wreszcie białe połacie śnieżyc. Różnią się one od przebiśniegów, m.in. tym, że mają równe płatki, wszystkie zakończone zielono-żółtymi plamkami. Śnieżyczka przebiśnieg ma natomiast płatki nierówne i tylko na tych krótszych widać zielony kolor.

Śnieżyca wiosenna

Idąc wąwozem, należy trzymać się zbudowanej specjalnie drewnianej kładki. Śnieżyce są bardzo wrażliwe na wydeptywanie i z roku na rok coraz bardziej oddalają się od drogi, rozprzestrzeniając się jednocześnie na coraz większy obszar.

Rezerwat "Śnieżycowy Jar"

Właściwie nie wiadomo skąd pojawiły się w Wielkopolsce, gdyż ich właściwym miejscem występowania są góry.

Dzieciom, nie jest trudno zrozumieć czym jest rezerwat i jak ważna jest ochrona rzadkich roślin, trudno im jednak pojąć, że niektórzy dorośli wyjeżdżając z rezerwatu zabierają śnieżyce do swoich ogrodów. Można przecież zasadzić cebulki przebiśniegów, które również bardzo cieszą. Mamy nadzieję, że te w naszym ogrodzie, też prędko się rozrosną i że nie powędrują zbyt daleko.

Zaczyna się wiosna, więc w ogrodzie podano mi już pierwszy obiadek na świeżym powietrzu.

Obiad w ogrodzie 

Karnawałowe maski

01.02.2009

 

Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają.”

Karnawał, to czas w roku, kiedy słowa ze sztuki “Jak wam się podoba” Shakespeare’a, można odbierać bardziej dosłownie. Dzieci przebierają się w karnawałowe stroje, zakładają maski, a i dorośli również chętnie wracają do tej beztroskiej i dziecięcej w formie zabawy. Jestem ciekawa, jak na maskowe bale dorosłych patrzą dzieci. Czy zbliżamy się wtedy bardziej do ich świata?

Spojrzeć na świat jak dziecko. Udało się to zdecydowanie Tadeuszowi Makowskiemu. Dzieci na jego obrazach obserwują rzeczywistość – w pewnym stopniu uproszczoną, skrojoną na miarę dziecięcej wyobraźni – w bardzo przenikliwy sposób. Jak gdyby znały już prawdziwy sens słów Shakespeare’a:)
Bardzo lubimy obrazy Makowskiego. Wczoraj bliżej przyjrzałyśmy się jednemu z nich.
  

Tadeusz Makowski "Maskarada"

Muzeum Narodowe w Poznaniu, cyklicznie organizuje edukacyjne spotkania dla dzieci „Sito Sztuki”. Tematem wczorajszych zajęć zatytułowanych „Nowy rok, nowa twarz” były karnawałowe maski.

Na początku zajęć, dzieci usiadły na poduszkach, przed obrazem Makowskiego „Maskarada”. Rozmawiały z prowadzącymi paniami o obrazie, o karnawale, o maskach, głośno zastanawiały się jakie maski chciałyby założyć.

"Sito Sztuki" w Poznaniu

Później zajęcia przybrały charakter praktycznych warsztatów. Z plastycznej masy papierowej należało wykonać własnego pomysłu maskę, a potem ją pomalować.

Tworzenie maski

Malowanie

Starsza córką wykonała „Czerwoną małpę”, a młodsza „Lwa”.

Lew

W czasie warsztatów, poznańska telewizja przeprowadzała wywiady z dziećmi i filmowała ich pracę. Wieczorem, obejrzałyśmy więc nasz regionalny program informacyjny „Teleskop”. Bezpośrednio przed relacją o muzealnych warsztatach, pokazano małą, chorą dziewczynkę Liwię i jej mamę, proszącą o pomoc na jej leczenie. Moje dziewczynki postanowiły pomóc Liwii, przeznaczając na jej operacje, pieniądze, stanowiące dużą część ich skarbonkowych oszczędności. Dziś poczytałyśmy też o Liwii na jej stronie internetowej: Uśmiech Liwii

Cieszę się, że moje dzieci są wrażliwe na sztukę, ale znacznie bardziej cieszy mnie ich wrażliwość na trudny los innych.

Znów spotykamy infantkę

25.01.2009

Spacerując wczoraj po Muzeum Narodowym w Poznaniu, spotkałyśmy naszą dobrą znajomą.  Z infantką Małgorzatą spędziłyśmy przecież dużo czasu: Infantka

Teraz oglądałyśmy ją znów, na dwóch obrazach Jerzego Piotrowicza. Jego „Las Meninas” z 1987 to bardzo ciekawe interpretacje Velazqueza.

Jeden obraz w tonacji czarno-białej, drugi bardzo barwny i pełen ekspresji. Oba – na dłuższą chwilę – przykuły uwagę dzieci, które zaczęły poszukiwać w nich znajomych treści.

 

Jerzy Piotrowicz "Las Meninas"

 

„Panny dworskie” Diego Velazqueza był i jest jednym z najczęściej interpretowanych arcydzieł malarstwa. Dorosłym polecam dalsze poszukiwania. Wg mnie, najciekawsze komentarze do „Las Meninas” stworzyli Joel Peter Witkin, a także Peter Greenaway w filmie „Wyliczanka”.


Dzieci zabierzmy raczej do muzeum, by poznały oryginał. Teraz możemy zajrzeć do madryckiego Prado, nie wychodząc nawet z domu. Muzeum, we współpracy z „Google Earth” przygotowało wirtualną wycieczkę do wnętrza galerii i możliwość obejrzenia czternastu arcydzieł malarstwa – w tym „Las Meninas” Velazquez’a – w bardzo wysokiej rozdzielczości. Możemy wprost „wędrować” po obrazie, przybliżając jego poszczególne fragmenty, szukając ciekawych szczegółów i próbować zgadywać ich miejsce w całej kompozycji.

 

Infantka

08.11.2008

 Właśnie pokazałam córkom prawdziwą królewnę.

Oto infantka Małgorzata Teresa. Tytuł infantki nadawano hiszpańskim i portugalskim córkom królewskim a jedną z najbardziej sławnych stała się właśnie Małgorzata. Sławę swoją zawdzięcza Diego Velazquez’owi, nadwornemu malarzowi jej ojca, króla Hiszpanii Filipa IV.

Królewna była ulubienicą dworu, słodką dziewczynką o naturalnym wdzięku i urodzie. Velazquez szczerze oddawał wygląd i charakter swoich modeli ale w przypadku Małgorzaty nie musiano obawiać się, że jej portrety będą źle odebrane na dworze przyszłego małżonka, cesarza Leopolda I. Odkąd więc królewna skończyła trzy lata, Velazquez portretował ją często a obrazy wysyłano do Wiednia.

 

 

Najbardziej jednak znanym jej wizerunkiem, jest ten z dzieła „Las Meninas” („Panny Dworskie”).

 

(więcej…)