Tajemniczy ogród i eksperymentowanie
07.09.2011
Czy poznajecie krzemień z którego zbudowano tę tajemnicza grotę?
Tak, to ten sam, który znamy już ze średniowiecznego zamku i miasteczka Odiham. Widać, że nie brakuje takiego kamienia w Hampshire:)
Tym razem znaleźliśmy go w ogrodach West Green House. Zostały one w latach dziewięćdziesiątych odrestaurowane przez pochodzącą z Australii miłośniczkę ogrodów i opery. Dlatego też w czasie letnich wieczorów można tu – w malowniczej scenerii – obejrzeć przedstawienie operowe. Moja przyjaciółka lubi przyjeżdżać tu z Mają na spacery, a i nam się w ogrodach bardzo podobało. Ogród podzielony jest na różne strefy tematyczne. Niektóre z nich mają formę jakby osobnych pokoi, do których przechodzi się malowniczymi przejściami czy furtkami. Bardzo przypomina to nastrój „Tajemniczego Ogrodu”.
Ogrodową specjalnością są tu grządki kwiatowo-warzywno-owocowe gdzie np. niebieska trawa ozdobna rośnie obok buraków.
Nie brakuje wody…
…i zwierzaków. Rasowe kury mieszkają – jak na swoje szlachetne pochodzenie przystało – bardzo luksusowo, w pokoju z widokiem;)
W ogrodach można zjeść lunch przygotowany z rosnących tu warzyw albo posiedzieć przy dzbanku gorącej herbaty, co też uczyniliśmy chowając się przed nadciągającym tego dnia deszczem. Resztę popołudnia postanowiliśmy spędzić więc pod dachem, a niedalekie centrum eksperymentów w Bracknell znakomicie się do tego nadawało.
Dzięki widocznej na zdjęciu maszynie, można było tak bardzo oddalić się od mamy, by znaleźć się na kosmicznej Drodze Mlecznej;) Można było też zmienić perspektywę i zbliżając się do Ziemi, Wielkiej Brytanii, Bracknell i pomieszczenia w którym staliśmy, dostać się aż do pojedynczej komórki ciała. Mi zakręciło się w głowie od tych podróży:)
Eksperymentować można było z dźwiękami, z wodą…
…spróbować różnych zadań koordynujących, uświadamiających jak działa ciało ludzkie…
Udało nam się też dzięki wspólnemu wysiłkowi rozgrzać paliwo i wystrzelić z hukiem rakietę…
Discovery Centre jest częścią większego kompleksu rozrywkowego i byliśmy w nim również w czasie innego deszczowego dnia na pływalni – „rafie koralowej”. Całość nie jest raczej turystycznym celem wycieczek, ale miejscem gdzie spędzają czas okoliczni mieszkańcy. W sam raz na deszczowe popołudnia:)
/











































design by artflash