Archiwum kategorii 'Dziecięca twórczość'

Lodowe rozetki

11.02.2012

 

Zaglądając na Wasze blogi, podziwiamy różnego rodzaju rzeźby lodowe. My też staramy się dobrze wykorzystać mroźną pogodę. Może pamiętacie jeszcze zdjęcia naszego lodowego świecznika i Muminka? Wczoraj postanowiłyśmy poeksperymentować z zatopionymi w wodzie różnościami. Do laminowanych, papierowych miseczek wrzuciłyśmy kawałki bibuły, obrazki wycięte z gazety, cukierka, przyprawy, patyczki i gumowe zwierzątka.

Po kilku godzinach leżakowania w mrozie, z miseczek można wydobyć lodowe rozetki.

Zielona bibuła częściowo się rozpuściła, podobnie jak różowy cukierek. Za to śnieżynka wycięta z serwetki zachowała się pod lodem w całości.

Jak zrobić lodowe rzeźby

Lodowe rozetkiLodowa śnieżka

Myszka i osiołek w lodzie

Rozetki ozdobiły nasz zimowy ogród. A może macie jeszcze inne pomysły na materiały, które można zatopić w lodzie i poeksperymentować z ich reakcją na wodę i mróz?

/

Nie ma to jak w domu!

29.01.2012

 

Kiedy w sklepie Pikinini pojawiły się Hocki – nowe, tekturowe klocki konstrukcyjne, postanowiliśmy je wypróbować. Moja starsza córka postanowiła zostać architektem i cieszy się na każdą okazję, kiedy może doskonalić swój „warsztat”;) Pod jej kierunkiem, dziewczynki przygotowały „cegiełki” i zaczęły budowę domu.

Hocki - polskie klocki konstrukcyjne

Początek przebiegał bardzo sprawnie, ściany pięły się w górę w szybkim tempie i wkrótce pojawił się zarys kartonowej budowli.

Klocki z kartonu

Koncepcje jej wykończenia trochę się zmieniały. Z początkowego pomysłu budowy kościoła, zrezygnowano na rzecz solidnego domu. Ilość klocków pozwala wtedy na większą ilość okien i otwierane drzwi na zawiasach.

Budowa domku z kartonu

Kiedy budowa została ukończona, stery objął główny dekorator, kierujący wykończeniem elewacji i wnętrza.

Domek kartonowy HOCKI

Tylną ścianę porosły pnącza…

Pnącza

…pojawiła się tabliczka z adresem, komin, doniczka z kwiatami…

Dekoracja domku z kartonu

…a jedno z okien, przyozdobiła firanka. Z domu roztacza się wspaniały widok na ogród:)

Pokój z widokiem

Głównym lokatorem została Zosia, która bez problemu porusza się w domku na stojąco. Rozalka stwierdziła, że musimy dokupić jeszcze kolejny komplet by rozbudować budowlę. Powstać wtedy może rzeczywiście spory dom z wydzielonymi pokojami.

Tymczasem wnętrze domku ozdobiono obrazkami, ustawiono meble, przygotowano poczęstunek i zaproszono pierwszych gości…

A ponieważ zasiedzieli się do wieczora, podprowadzono prąd i podłączono lampkę:)

Zabawa w kartonowym domku

W przytulnym wnętrzu i doborowym towarzystwie, miło upływał zimowy wieczór…

Domek Hocki nocą

Dziś podano w domku smakowite śniadanie!

Śniadanie

/

Joasia Naparstek, czyli od nitki do książki o gałgankach

15.01.2012

 

W przedświątecznym wpisie, pokazałam Wam prace dziewczynek, które powstają na rękodzielniczych warsztatach w pracowni Sztuka Puka. Cykl zajęć, które trwają już prawie od roku, prowadzi pani Joanna Krzyżanek, autorka książek m.in. o Cecylce Knedelek.

Bohaterką kolejnej jej książki będzie Joasia Naparstek – dziewczynka lubiąca szyć i tworzyć zabawki z kolorowych tkanin, guzików i włóczek. Pomocnikami Joasi są dzieci o podobnych, wybranych przez siebie pseudonimach, uczestniczące we wspomnianych warsztatach i współtworzące książkę. Nie zdradzę Wam, jakie pseudonimy wybrały Rozalka i Zosia. Odnajdziecie je w książce:)

 

Tymczasem, pokażę Wam jak wyglądają zajęcia. Dzieci spotykają się w przyjaznych wnętrzach starej kamienicy, gdzie przy dużych stołach, zarzuconych materiałami, sznurkami, kuferkami z koralikami i igłami, popijają herbatkę, rozmawiają z panią Joasią i wyczarowują coraz piękniejsze dzieła:)

Sztuka Puka w Poznaniu

Nauczyły się już różnych ściegów, podstaw szydełkowania (choć Zosia, nie polubiła łańcuszków;) Wyspecjalizowała się za to w hurtowej produkcji broszek i cieszy się kiedy ozdabiam nimi swoje sweterki:)

Warsztaty z Joasią Naparstek

Powstała cała armia małych Cecylek…

Cecylka Knedelek

…piękne lalki, o długich włosach…

Lalki z gałganków

…a nawet peruki, w których wszyscy zrobili sobie wspólne, pamiątkowe zdjęcie!

Warsztaty w Sztuka Puka

Dziewczynki przygotowując swoje krawieckie kuferki, cieszą się na każde warsztatowe spotkanie.

Warsztaty z Joanną Krzyżanek

Wczoraj postanowiły zrobić wszystkim niespodziankę i upiekły ciasto z wiśniami, oczywiście wg jednego z przepisów Cecylki:) Na zdjęciu udokumentowane są poszczególne etapy pieczenia. Siekanie masła i mąki, surowe, starte wiórki ciasta i gotowy wypiek, który jeszcze ciepły zawiozłyśmy do pracowni i tam posypałyśmy płatkami migdałów.

Ciasto z wiśniami Cecylki Knedelek

Ciasto chyba wszystkim smakowało, bo nie został po nim nawet okruszek;)

Ciasto Cecylki Knedelek

A w czasie zajęć, bardzo pracowicie zlepiono gazetowe kule w tajemnicze postacie. Na razie – podpisane starannie – schną aż do następnych zajęć. Bardzo jestem ciekawa, co z nich powstanie i nie omieszkam Wam również pokazać:)

Klejenie i rzeźbienie

Tymczasem polecam nowopowstałą stronę Cecylki i jej blog z konkursami.

/

Nadchodzą Święta:)

21.12.2011

 

Jak pewnie w wielu domach, z każdym dniem, coraz więcej u nas radości z nadchodzącego Bożego Narodzenia. Kiedy przychodziły kolejne zgłoszenia na Pikininowy konkurs na starą ozdobę świąteczną, czuliśmy się już trochę tak, jak w czasie ubierania choinki:)

 

Od prawie roku, dziewczynki uczestniczą w cyklu warsztatów rękodzielniczych w pracowni Sztuka Puka, gdzie wraz z panią Joanną Krzyżanek – autorką piszącą m.in. o Cecylce Knedelek – współtworzą nową książkę (tym razem o Joasi Naparstek, dziewczynce lubiącej szyć:) Z przyjemnością opiszę jeszcze te warsztaty, ale już dziś pokażę Wam, jakie piękne „gwiazdkowe” dzieła powstały na ostatnich dwóch zajęciach.

Jako prostą dekorację świątecznego stołu, polecamy spróbować zrobić polarową choinkę. Paski tego materiału wystarczy zwinąć tak jak na zdjęciach (kilka takich ruloników widać na zdjęciu obok bałwanów) i ozdobić przyklejając dowolne ozdoby (jak na jednym ze zdjęć).

Warsztaty z panią Joanną Krzyżanek

Joasia Naparstek

W domu, dziewczynki zrobiły kartki świąteczne

Domowe kartki świąteczne

…i oczywiście upiekły pierniczki. Jak i w zeszłym roku, część przeznaczona była na – organizowany w szkole – kiermasz charytatywny. Pierniczki polukrowaliśmy więc bardzo oszczędnie, by nie sklejały się w celofanowych paczuszkach. Mam nadzieję, że smakowały rodzinom które je zakupiły:)

Foremki i pierniki Muminki

My kupiłyśmy za to wyroby innych dzieci. Jedną z takich celofanowych paczuszek możecie zobaczyć na zdjęciu. Wiele złych rzeczy mówi się o polskiej szkole, ale w tej do której chodzi Zosia, dzieje się wiele dobrego, wbrew całej, złej organizacji oświaty. To na pewno zasługa zaangażowanych nauczycieli, którzy potrafią pozytywnie inspirować dzieci. Niektóre z nich, tak naprawdę tylko w szkole, mają szansę doświadczyć dobrych emocji, choćby przez pracę przy kiermaszu charytatywnym i przy dekorowaniu szkoły.

Szkoła nr 1 w Swarzędzu świątecznie:)

Dziś ucieszyłyśmy się jeszcze z innych pierniczków. Pani Lucyna przysłała zdjęcie wypieków, które wykonała z dziećmi – Milenką i Boryskiem – używając muminkowych foremek z Pikinini. Wyglądają bardzo smakowicie:)

Pierniczki Muminki

W niedzielę wybraliśmy się na pobliską plantację choinek i tego samego dnia, dziewczynki ubrały już drzewko. W tym roku obok starych, pamiątkowych ozdób i rękodzieła rodzinnego, zawisły nowe piękności. Tę mięciutką, kratkowaną gwiazdkę i sympatycznego bałwanka w czapce i kubraczku, podarowała Zosi i Rozalce – Ania z Fiorello.

Ozdoby choinkowe

Dziś kolejna radość. Spadł śnieg i Zosia ulepiła pierwszego w tym roku – jeszcze trochę nieśmiałego – bałwanka! A w adwentowym kalendarzu, czekają jeszcze tylko trzy postacie, które już wkrótce zamieszkają w szopce. Wśród nich ta najmniejsza, najważniejsza:)

Pierwszy śnieg i kalendarz adwentowy

Czekamy na czas wyciszenia, zatrzymania, refleksji i nadziei – na Boże Narodzenie:)

 

Życzymy Wam dobrych Świąt!

/

Tej jesieni pod kasztanowcem

30.10.2011

 

Czas biegnie szybko, wiele dzieje się w naszym życiu. Dziewczynki są teraz w dwóch różnych szkołach, bo Rozalka rozpoczęła już naukę w gimnazjum. Staramy się jednak, zapomnieć czasami o codziennych obowiązkach i złapać ostatnie jesienne promienie słońca, podczas weekendowych spacerów. Doroczną tradycją, stało się już chyba piknikowanie pod kasztanowcem, w starym, swarzędzkim skansenie pszczelarskim. Uli w nim jest jeszcze mniej niż w zeszłym roku, i spacerowiczów równie mało, za to mnóstwo kasztanów.

Skansen swarzędzki

To właśnie wśród nich, zajadając się w zeszłym roku, czekoladowym ciastem Cecylki Knedelek, wypowiadałyśmy w myślach swoje życzenia. Czy się spełniły?

Oczywiście, choć życzenia spełniają się zazwyczaj w troszkę innej formie niż byśmy tego oczekiwali:) Dziewczynki marzą o psie, którego z racji wielu obowiązków nie możemy posiadać. Na szczęście, na naszej ulicy zamieszkali sympatyczni sąsiedzi z wesołym Wisusem, który często nas odwiedza. Zostaje czasami u nas na kilka godzin, a jeszcze częściej dziewczynki wyprowadzają go na spacer.

Wisus

W tym roku, pod kasztanowiec zabrałyśmy inne ciasto, a w zasadzie słodki, cukiniowy chlebek z daktylami, na który przepis znalazłyśmy na tym blogu. Nasz wypiek nie był może tak foremny jak u autorki przepisu, ale Zosia większość prac przy nim wykonała – z wielką ochotą – sama! Odmierzała składniki, siekała daktyle i mieszała. Strasznie ucieszyłyśmy się, kiedy w cieście widać było kawałki cukinii.

Cukiniowy chlebek z daktylami

Spałaszowaliśmy je na ławce wśród kasztanów i białych stokrotek, wypowiadając nowe życzenia.

Ciasto pod kasztanem

Kwiatki również nam się przydały. Zebrałyśmy je by wykonać w domu szkolne doświadczenie z podręcznika do drugiej klasy…

Stokrotki wśród kasztanów

…a dodatkowo wykorzystałyśmy je do zrobienia obrazka, zamkniętego miedzy plastikowymi wieczkami od twarożku. Pomysł zaczerpnęłyśmy z bloga – A tak się bawimy.

Obrazek z kwiatkami

Teraz czekamy na spełnienie tegorocznych życzeń:)

/