Archiwum kategorii 'W różnych miejscach z dziećmi (Relacje z uczestnictwa w kulturze)'

Książka w nowych szatach

07.06.2011

 

W sobotę udało nam się dotrzeć na kolejną wystawę w ramach Biennale Sztuki dla Dziecka. Był to już ostatni dzień kiedy można ją było zobaczyć, a wydarzenie polecane było przez wszystkich. Rzeczywiście – w ciekawy sposób – pod kątem ich formy – pokazano rozwój i zróżnicowanie książek dziecięcych.

 

Te najstarsze, prezentowane były przy wejściu w gablotach. Obejrzałyśmy je już na końcu, po sporej dawce wrażeń związanych z najnowszymi książkowymi pomysłami.

Co ciekawe, dziewczynki bardzo się tymi „staruszkami” interesowały. Odkryły np. dydaktyczne wierszyki ze „Złotej Różdżki”, które czasami czytamy sobie dla zabawy. Bardzo podobały im się też wklejane do książek ilustracje, zwłaszcza kiedy powiedziałam im, że pamiętam podobne z rodzinnej biblioteki.

Stare książki na wystawie w Centrum Kultury Zamek

Zwiedzanie wystawy zaczęłyśmy od miejsca gdzie przewodnik prezentował autorskie, pojedyncze prace artystów. By je obejrzeć, musiałyśmy założyć białe rękawiczki.

Książki artystyczne

Kolejne książki mogliśmy już przeglądać bardziej swobodnie. Polskie wydania, w większości znałyśmy, ale mnóstwo było również książek zagranicznych. Zaskakiwały niesamowite pop–upy, mrugające obrazki i dźwięki uruchamiane przewracanymi kartkami.

Alicja w Krainie Czarów

Kwiaty

Książki zabawki

Książki rozkładane z pudełka

Usypianka

Niektóre z książek – jak ta o abecadle – obejrzane zostały kilkakrotnie.

Pop-up o abecadle

Zosi najbardziej podobała się dotykowa książka, przeznaczona również dla niewidomych. Możecie zobaczyć ją trochę na nakręconym przeze mnie filmiku.

Częścią wystawy były też warsztaty, gdzie dzieci mogły zrobić własne proste pop–upy.

 

Była też prezentacja form multimedialnych – audiobooków, iPadów…ekrany migotały nam z daleka, obsadzone mnóstwem dzieci.

Przyznam się, że w tym miejscu naszły mnie jednak trochę smutne refleksje. Książka rozwija się graficznie, jej forma – coraz bardziej udoskonalana – zmierza mocno w stronę multimedialną i często tę formę przybiera już realnie. Nie ma w tym nic złego, podziwiam sztukę tworzenia takich książek, a jednak dostrzegam też fakt gubienia po drodze słowa. Traci wagę, znaczenie, nie istnieje bez obrazu, i jest go jakby coraz mniej.

/

Festyn na Śródce

04.06.2011

 

Jeśli mieszkacie w Poznaniu, zdążycie jeszcze dziś zajrzeć do zamku cesarskiego, na wystawy, przygotowane w ramach trwającego cały poprzedni tydzień Biennale Sztuki dla Dziecka. My wybieramy się po południu na wystawę książkową, a tydzień temu obejrzałyśmy kolekcję tradycyjnych zabawek ludowych, która przyjechała z Kielc.

Wystawa tradycyjnych zabawek ludowych w Poznaniu

Na naszym blogu o starych zabawkach, można obejrzeć więcej zdjęć z tej wystawy.

 

Resztę sobotniego popołudnia miło spędziłyśmy na festynie zorganizowanym na poznańskiej Śródce.

Festyn na Śródce w Poznaniu

Ta, położona nieopodal katedry zaniedbana dzielnica, włączona została – już dość dawno – do miejskiego programu rewitalizacji. Połączono ją mostem z historycznym Ostrowem Tumskim, zaczyna się tu promowany – ale dla mnie wciąż słabo rozwijany – trakt królewsko–cesarski, budowane jest interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego. Jednocześnie jednak zamknięte zostało kultowe, małe kino „Malta”, brak konkretnych efektów renowacji niszczejących kamienic, brak małych kawiarni, sklepików i całego uroku tego typu miejsc w historycznych centrach europejskich. Na festyn promujący tę dzielnicę nie przybyło zbyt wiele osób, a proponowane atrakcje były naprawdę ciekawe i dziewczynki z wielką uciechą korzystały z większości z nich.

Były układanki, krzyżówki, cukierki promujące trakt…

Na festynie śródeckim

…budowanie domków z kartonu i gliny na planie średniowiecznego miasteczka…

Domki na festynie

Dziewczynki spróbowały średniowiecznej kaligrafii i przekonały się, że pisanie gęsim piórem czy stalówką wcale nie jest proste… Na pamiątkę dostały karteczki z pięknie wykaligrafowanymi imionami.

Scriptorium

Lepiły też garnki i zrobiły sobie koralikową biżuterię…

garnki...

Koraliki...

Przyglądałyśmy się średniowiecznym tańcom, wystawie starych zdjęć i radości chłopców, których policjanci obwozili dookoła ryneczku policyjnym samochodem.

Zajrzałyśmy do kościółka św. Małgorzaty i pospacerowałyśmy uliczkami Śródki. Było bardzo przyjemnie.

Śródka i festyn

Śródka w Poznaniu

/

Mebelkowe warsztaty w secesyjnej kamienicy

16.02.2011

 

Wychowałam się w kamienicy w centrum Poznania. Mimo, że z sentymentem wspominam ten czas, nie chciałabym jednak już tam mieszkać. Bez wahania natomiast przeniosłabym się do początku wieku, kiedy większość śródmiejskich kamienic i ulic przeżywało swój rozkwit, a mieszkanie w takim domu musiało być prawdziwą przyjemnością – również estetyczną.

Dziewczynkom często pokazujemy miejsca, gdzie mieszkali ich dziadkowie i pradziadkowie. By dostrzec prawdziwy urok starych kamienic trzeba jednak nauczyć się je oglądać, przedzierając się przez otaczającą je czasami – niestety, smutno to stwierdzić - brzydotę.

 

W ostatni weekend miałyśmy okazję zajrzeć do wnętrza kamienicy przy ul. Matejki 44, zbudowanej w 1901 roku.

Ulica Matejki 44 w Poznaniu

Znalazłyśmy piękne żeliwne balkony, mozaikową posadzkę, gipsowy fryz z dzikimi kaczkami, kołatkę i żeliwną klapkę zasłaniającą otwór na listy z napisem „Briefe u. Zeitungen”.

W starej kamienicy

Za niebieskimi drzwiami mieści się pracownia „Sztuka Puka”, organizująca warsztaty artystyczne. Dziewczynki wzięły udział w zajęciach, na których miały okazję zbudować miniaturowe mebelki dla lalek. Pani rzeźbiarka prowadząca zajęcia, buduje w wolnym czasie miniatury domków dla lalek. Kiedyś takie domki, z pełnym i bogatym wyposażeniem, stawiano w reprezentacyjnych miejscach mieszkań. Służyły one między innymi młodym damom do nauki prowadzenia gospodarstwa. Dziś wielu hobbystów na całym świecie nadal kultywuje tę sztukę, mającą wiele wspólnego z modelarstwem.

Być może pamiętacie nasze tekturowe domki i mebelki…

Wiedząc ile pracy kosztowało nas ich zbudowanie, z tym większym podziwem oglądałyśmy drewniane i modelinowe dzieła, które tworzy pani Aneta Mikołajczak.

Miniaturki

Dzieci miały więc skąd czerpać wzory, klejąc i malując swoje drewniane mebelki:)

Warszaty miniaturek1

Warsztaty miniaturek2

Plastelinowe wyposażenie i mieszkańcy salonu zostali już dorobieni w naszym domu.

Plastelinowe akcesoria w domku dla lalek

/

Spotkanie w bibliotece

09.10.2010

 

Kiedy nie tak dawno czytałam refleksje pani Joanny Papuzińskiej o jej spotkaniach bibliotecznych z dziećmi, nie myślałam, że będę wkrótce miała okazję w takim uczestniczyć. Udało się to dzięki wyprawie klasy mojej młodszej córki do naszej miejskiej biblioteki, gdzie dzieci spotkały się z panią Papuzińską. Cieszę się, że udało mi się do nich przyłączyć, choć do szkoły już niestety nie chodzę.

Pani Joanna Papuzińska w swarzędzkiej bibliotece

Pani Joanna ma niezwykły dar ciekawej rozmowy z dziećmi. Zaangażowała je do emocjonującej literackiej zabawy, polegającej na odgadywaniu znaczeń słów, ukrytych w wierszykach zapisanych przekręconym językiem. W takie właśnie zabawy bawiła się też sama ich autorka będąc małą Joasią. Było to w czasie okupacji i trudnych latach powojennych. Swoje dzieciństwo opisała Joanna Papuzińska w książce „ Darowane kreski”. Czytałam już ją kiedyś sama, teraz kończymy właśnie wspólną lekturę z dziewczynkami. To niezwykle ciepła i zajmująca opowieść o szczęśliwym domu, dzielnych dorosłych i wesołych dzieciach, w bardzo trudnym czasie obfitującym w szereg dramatycznych wydarzeń. Myślę, że m.in. dzięki takim opowieściom, dzieci potrafią spojrzeć z właściwej perspektywy na czas i miejsce w którym żyją, cieszyć się domem, zwykłym dniem i tym, że po prostu mogą chodzić do szkoły.

"Darowane kreski" J. Papuzińska

W spotkaniu w bibliotece uczestniczyła również pani Elżbieta Krygowska-Butlewska, ilustratorka. Na przykładzie zilustrowanej przez siebie książki Joanny Papuzińskiej „Kapelusze”, opowiedziała dzieciom o tym jak wygląda przygotowanie do druku i jak tworzy się piękną kolorową książkę wiążąc wiersze z rysunkami.

Ilustracje do ksiażki "Kapelusze"

Bardzo zainteresowało to moją córkę, która postanowiła stworzyć podobne dzieło w domu. Zaprezentujemy je za jakiś czas bo to specjalny, sekretny prezent na urodziny cioci:)

Mogę jednak pokazać ilustracje do książki pani Papuzińskiej „Nasza mama czarodziejka”, które narysowały dzieci z klasy mojej córki. Książkę czytały wcześniej ze swoją panią. Ich rysunki zostały pięknie oprawione i w formie albumiku stały się prezentem dla pani Joanny.

Prezent dla pani Joanny

Zaszczyt wręczenia tej pamiątki przypadł m.in. mojej córce, która stosowną przemowę przygotowywała przez kilka dni:)

Z dedykacją

Zosia cieszyła się też z dedykacji w swojej książeczce z wierszykami. Właśnie w niej znajduje się jeden z ulubionych wierszy moich córek o wracającej bardzo późno z pracy mamie – charakterystyczny niestety dla sporego okresu życia naszej rodziny.

Dla mnie Joanna Papuzińska jest zresztą właśnie mistrzynią wszelkich zasypianek i poetyckich ukojeń wieczornych, takich jak ta kołysanka…

 

Joanna Papuzińska „Darowane kreski”, Wydawnictwo Literatura 2002

/

Food design w Poznaniu

01.10.2010

 

Sztuka kreowania estetycznego czy niezwykłego posiłku i wykorzystywanie jedzenia w sztuce są praktykowane od wieków. Wspomnieć można choćby starożytne i magnackie uczty, malarskie martwe natury i obrazy Arcimboldiego.

„Food design” zanikł za to prawie zupełnie w okresie PRL–u – z wiadomych wszystkim względów reglamentacji wszelkiej żywności, a widok wiszącej na haku szynki stanowił już sam w sobie niezwykłe przeżycie estetyczne;)

Jednak nawet w tym ponurym okresie, „food design” był zapewne amatorsko praktykowany przez wszystkich zmartwionych rodziców niejadków. Każde dziecko wie przecież, że kanapka w kształcie muchomorka czy motylka jest znacznie pyszniejsza niż zwykły chleb z szynką i pomidorem.

Food design - przykłady

źródła: flickr, tokyomango

 

My na przykład też wolimy kanapki Muminkowe od takich zwyczajnych;)

 

Tak więc kiedy usłyszałyśmy o specjalnych – poświęconych „Food design” –warsztatach nie mogłyśmy nie wziąć w nich udziału!

Spotkanie rozpoczęło się rozmową o jedzeniu, możliwościach jego wykorzystania i podania, o tym jak kolory wpływają na emocje i samopoczucie.

Warsztaty Food Design w Poznaniu

Hasła, związane z nimi, dzieci przyporządkowywały do kolorów, a do nich z kolei produkty żywnościowe, które apetycznie piętrzyły się do tej pory na stołach.

Kolory i emocje

Wreszcie przyszedł czas na tworzenie własnych kompozycji, które pasowałyby do jednego z trzech przydzielonych poszczególnym dzieciom posiłków – śniadania, obiadu i kolacji. Mali „food designerzy” musieli wziąć również pod uwagę odmienne dla każdej pory dnia potrzeby, którym posiłek powinien sprostać – np. dostarczenie energii czy wyciszenie.

Kompozycje warsztatowe

Potem wszystko można było zjeść:):)

Jakie pyszne warsztaty!

Warsztaty zostały zorganizowane przez Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, w ramach obchodów Światowych Dni Innowacji.

/