Warszawa z Kopernikiem, Chopinem i Momo
24.03.2012
Do Warszawy wybraliśmy się pociągiem, którym Zosia – nie licząc wąskotorówki – jeszcze nigdy wcześniej nie podróżowała. Mijane stacje były skrupulatnie notowane, by sprawdzić czy w drodze powrotnej pojedziemy tą samą trasą:)
W Poznaniu zostawiliśmy zimę i Warszawa przywitała nas piękną wiosenną pogodą. Dlatego wszędzie poruszaliśmy się pieszo. W ciągu trzech dni udało nam się wiele zobaczyć – nowe dla nas miejsca i główne trakty, które dziewczynki poznały już wcześniej.
Prosto z pociągu udaliśmy się do Centrum Nauki Kopernik. Do zwiedzania przygotowaliśmy się wcześniej, czytając „Spacerownik…”, który bardzo polecam. Dzieci wiedziały już, których atrakcji chciałyby doświadczyć i „Kopernik” wydawał nam się trochę łatwiejszy do ogarnięcia. Mimo to, trudno wszystkie zgromadzone tu obiekty poznać w jeden dzień. Porównywaliśmy też centrum do podobnych miejsc, które odwiedziliśmy w Anglii i w Szwecji i na pewno to warszawskie jest najbardziej zatłoczone:)
Wiele eksperymentów jest zaskakujących, a niektóre wzbudzają prawdziwy respekt! Nie wszyscy z naszej rodziny odważyli się na przykład na sprawdzenie siły uścisku węża dusiciela:)
Po południu pospacerowaliśmy jeszcze nad Wisłą, po starówce, odwiedziliśmy Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie czytając otaczające pomnik tablice, można porozmawiać z dziećmi o polskiej historii…
Wypróbowaliśmy też dwie z grających, chopinowskich ławeczek i huśtawki w uśpionym jeszcze zimą Ogrodzie Saskim…
Wieczorem, oglądaliśmy jeszcze Warszawę z okna hotelu…
Atrakcją kolejnego dnia był spektakl w Teatrze Syrena. „Momo” czytaliśmy wcześniej w domu i cieszyliśmy się, że zobaczymy je w formie przedstawienia. Polecamy zarówno książkę jak i spektakl. Jego recenzję możecie przeczytać na stronie Qlturki, skąd pochodzą również umieszczone poniżej zdjęcia ze sceny.
Dzień był tak ciepły, że prosto z teatru poszliśmy na spacer do Łazienek. Podobnie jak my pomyślało chyba wielu Warszawiaków, bo park był wprost zatłoczony. Mimo to, było bardzo przyjemnie. Zosia ścigała wiewiórki i szukaliśmy śladów wiosny, ale pąków na krzewach jeszcze nie było. Choć ludzie spacerowali już bez kurtek, woda w stawach była jeszcze trochę zamarznięta, po cieniutkiej warstewce lodu spacerowały wrony, kaczki, a nawet łabędzie…
Spotkaliśmy też sarenkę, która nie zwracała żadnej uwagi na ludzi…i oczywiście sławne pomniki:)
W niedzielę wybraliśmy się na mszę do Katedry Polowej Wojska Polskiego, w której podziemiach – o czym wcześniej nie wiedzieliśmy – mieści się nowocześnie i ciekawie urządzone muzeum historyczne. Ekspozycja związana jest z historią duszpasterstwa wojskowego od czasów najdawniejszych do współczesności. Można zobaczyć filmy ze zburzoną Warszawą czy zasuszony mak spod Monte Cassino.
Więcej o tym muzeum można zobaczyć TUTAJ.
Bardzo podobało nam się również Muzeum Chopina w Pałacu Ostrogskich. Przy wejściu, każdy otrzymuje elektroniczny bilet, którym może uruchomić multimedialne eksponaty i sam wybrać, co chce oglądać i czego chce słuchać. Świetnie przygotowana jest sala dla dzieci z wnękami, w których można obejrzeć filmy z warszawskimi legendami i historie związane z małym Fryderykiem. Dzieci jednak na pewno chętnie obejrzą również całe muzeum, przemieszczając się podświetlanymi tunelami i schodami:)
Poniżej jeszcze klika migawek z naszych warszawskich spacerów. Jestem ciekawa, czy wiecie gdzie zrobiliśmy te zdjęcia?
Powrotna droga pociągiem, również dziewczynkom bardzo się podobała. Zosia odrobiła zadanie domowe i graliśmy w karty. Kolację zjedliśmy w odmienionym „Warsie” i jadąc „w stronę zachodzącego słońca” sprawdzaliśmy listę mijanych stacji kolejowych:)






































design by artflash