W różnych miejscach z dziećmi (Relacje z uczestnictwa w kulturze)

„Dlaczego Anioły mają skrzydła” – wykład na Uniwersytecie dla Dzieci

9 marca 2009

 

W ostatnią sobotę, moje córki rozpoczęły swoją studencką przygodę.

Otrzymały indeksy i pierwszy wpis.

Indeks Uniwersytetu dla Dzieci

Idea Dziecięcych Uniwersytetów powstała kilka lat temu w Niemczech i od tej pory coraz więcej ośrodków uniwersyteckich na świecie zaprasza do swych sal wykładowych dzieci.

Program wykładów jest zazwyczaj dobrany tak, by poruszyć najciekawsze kwestie nurtujące większość dzieci. Mają one szanse zadawać pytania i otrzymywać odpowiedzi, bezpośrednio od naukowców i uniwersyteckich profesorów.

Przy okazji nabywają wiedzę o zwyczajach akademickich, sposobach wyszukiwania informacji i odkrywają nowe fascynacje. Za naturalne zaczynają uważać prawo do zdobywania wiedzy przez całe życie.

Letni semestr na Uniwersytecie dla Dzieci w Poznaniu – zorganizowanym przez Wyższą Szkołę Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa – zaingurował wykład dr Marka Kaźmierczaka „Dlaczego Anioły mają skrzydła”

"Dlaczego Anioły mają skrzydła"

Dzieci, w wieku od 6-12 lat, przybyło na wykład kilkadziesiąt, a na prowadzącego spadała wręcz lawina pytań. Panujący na wykładzie entuzjazm byłby marzeniem chyba każdego wykładowcy.

„Skąd ludzie wiedzą, że są Anioły?”, „Jakiego koloru noszą ubrania?”, „Czy Anioły umierają?”, „Czy można zobaczyć Anioła?” – te i inne pytania prowadzący wykład, traktował bardzo poważnie. Odpowiedzi ilustrował wybranymi przykładami z malarstwa, literatury i filozofii, ale odwoływał się też do wyobrażeń Aniołów przedstawianych w animowanych bajkach Walta Disney’a i filmach.

prezentacja "Dlaczego Aniły mają skrzydła?"

Jedna z małych studentek usłyszawszy, że w filmie „Niebo nad Berlinem” tylko dzieci widziały Anioły, poświadczyła, że ona też właśnie w Berlinie widziała Anioła:)

Podobało mi się podsumowanie dr Kaźmierczaka, mówiące o tym, że spotkanie każdego z nas z Aniołami jest niepowtarzalne, właściwe tylko sobie, tak jak spotkanie z własnymi myślami.

Mamy w domu Anioła, na którego spoglądamy codziennie. To sympatyczna, ludowa rzeźba Józefa Chełmowskiego, którą przywieźliśmy z jego pracowni w Brusach na Kaszubach. Dzieci, z ciekawością czytają czasami, wypisaną na Aniołku modlitwę „Aniele Boży…” po kaszubsku.

Józef Chełmowski "Kaszubski Anioł"

Ostatnio, podziwiamy też przepiękny, patchworkowy obraz Bożeny Wojtaszek „Miasto Aniołów”. Rozmawiamy sobie przy nim o Aniołach.

Bożena Wojtaszek "Miasto Aniołów"

Podobne Wpisy

Komentarze

  • Odpowiedz pokrzywka 11 marca 2009 o 16:39

    Mieszkańcy tego miasta muszą być bardzo szczęśliwi, skoro tyle Aniołów nad nimi czuwa. Czy są tam wolne mieszkania? Chociaż pokoik?

  • Odpowiedz anamis 12 marca 2009 o 16:22

    Piękne wydarzenie i pięknie, że dajecie możliwość swoim pociechom uczestniczyć w takich wspaniałych rzeczach, ja wierzę że takie doświadczenia przyniosą im wiele dobrych nawyków i skojarzeń w przyszłości!
    BRAWO!!!
    http://zblanszowany.blox.pl

  • Odpowiedz Natka 12 marca 2009 o 18:07

    Cieszę się że tu zaglądnęłam 🙂
    Już nie mogę się doczekać relacji z Holandii
    pozdrawiam

  • Odpowiedz Agnieszka 12 marca 2009 o 21:00

    Relację z Keukenhof w Holandii zamieszczę gdy tylko zakwitną tulipany. Wcześniej będzie o kwitnących już śnieżycach:)

  • Odpowiedz