Dzieci w ogrodzie Podróże z dziećmi Wszystkie kategorie

Flaming kontra łabędź, czyli dzień w ogrodach Arcen

27 sierpnia 2011

 

Do zamkowych ogrodów w holenderskim Arcen wybraliśmy się w bardzo słoneczny dzień.

W zamkowej fosie powitała nas taka oto urocza para:)

Ryba i kaczka w Arcen

Z powodu upału nie zatrzymywaliśmy się na długo w rozległych ogrodach różanych, ale skierowaliśmy się w stronę cienistych zakątków…

Ogrody zamkowe w Arcen

Nad brzegiem dużego stawu, dojrzeliśmy grupę bardzo zaciekawionych czymś flamingów…

Holenderskie flamingi

Po chwili byliśmy świadkami prawdziwej bitwy. W stronę lądu uciekał atakowany przez łabędzia flaming. Całe zajście ujrzał też znajdujący się w pobliżu pracownik ogrodów i z grabiami w ręku, przeskakując między kępami zieleni, ruszył na pomoc ofierze. A może flaming nie był wcale ofiarą? Zosi, która kategorycznie stwierdziła, że odtąd nie lubi łabędzi, staraliśmy się pokazać dwie strony tego konfliktu:)

Łabędzie broniły zapewne swojego – trochę już wyrośniętego – „brzydkiego kaczątka” i po skutecznej obronie wodnego terytorium, z godnością oddaliły się poza zasięg niebezpiecznych grabi. My pozostaliśmy na miejscu, czekając aż pokiereszowany flaming podniesie się na trochę chwiejne nogi.

Flamingo - łabędziowa bitwa

Uspokojeni, ruszyliśmy w głąb ogrodu, pełnego – jak się okazało – i innych zwierzaków.

Bociany spotkane po drugiej stronie jeziora, plotkowały o niedawnym zajściu…

Zwierzęta z Arcen

Małpki mieszkające na zacisznej wysepce otoczonej niewielką fosą, zapewne jeszcze o niczym nie wiedziały…

…podobnie jak pływające w oranżerii ryby, które można było karmić specjalnie przeznaczonym dla nich jedzeniem…

Karmimy ryby

Oprócz ciekawego świata zwierzęcego, odkryliśmy w ogrodzie również śliczne i czasami zaskakujące rośliny.

W Arcen

Sprawdzaliśmy dokładnie jak wygląda rzęsa wodna i czy bambusowy zagajnik jest prawdziwy, w co Zosia jakoś nie mogła do końca uwierzyć…

Rośliny w Arcen

Dłuższy piknik urządziliśmy sobie przy rozległym placu zabaw, z którym konkurencję zdecydowanie wygrała – dostępna w pobliżu – drewniana tratwa dla dzieci.

Tratwa

W ogrodach nie było zbyt wielu zwiedzających, więc całkowicie oddana do dyspozycji dziewczynek tratwa, przepływała płytki stawek niezliczoną ilość razy. Kiedy pojawiły się w końcu jakieś maluchy, Zosia przewiozła je wraz z ich mamą, dzielnie przeciągając sama liny.

Ten rodzaj tratw znamy z wakacji w Szwecji i szkoda, że na taką – dość w sumie prostą – atrakcję, nie natrafiliśmy jeszcze w Polsce.

Zaaranżowane tematycznie ogrody, kryły jeszcze mnóstwo ciekawych zakątków…

Zakątki ogrodowe w Arcen

W jednym z nich znaleźliśmy gąsienicę – zjeżdżalnię. Wyjazd z jej części przedniej znajdował się po drugiej stronie ogromnego żywopłotu…

Gąsienica

Dziewczynki bawiły się również świetnie, grając w mini golfa. Trasa golfowa została niezwykle malowniczo zaaranżowana pośród skalistych wzgórz i strumyków, a przeszkody były często bardzo zaskakujące. Niektóre z dołków znajdowały się np. w małej jaskini za ścianą wodospadu…

Mini golf w Arcen

Tak minął nam trzeci dzień wakacji. W kolejnym, przed planowaną przeprawą promową do Wielkiej Brytanii, zaplanowaliśmy zwiedzanie Rotterdamu, więc dalszy ciąg wakacyjnych opowieści znów nastąpi:)

A więcej zdjęć z Arcen, możecie obejrzeć na naszym blogu ogrodniczym.

/

Podobne Wpisy

2 komentarze

  • Odpowiedz Yrsa 27 sierpnia 2011 o 17:34

    Nasz biedny Botanik słabo wypada przy takich atrakcjach .
    Piękna soczysta zieleń , dużo stawów i wielu mieszkańców parku to duża zaleta , można interesująco spędzić czas i nawet przeżyć niespodziewane emocje .
    Biedny flaming wyglądało jakby faktycznie był połamany , ale na szczęście nie.
    Pozdrawiam Yrsa

  • Odpowiedz Agnieszka (Pikinini) 28 sierpnia 2011 o 08:35

    Yrso.
    Mam nadzieję, że i nasz botanik będzie „rósł w siłę”. Musimy wybrać się wkrótce do niego, bo nie byłam już tam chyba ze 100 lat;)
    Pozdrawiamy

  • Odpowiedz