Podróże z dziećmi Wszystkie kategorie

Pippi, dziwne dziecko?

11 maja 2009

 

„…W końcu Tommy spytał:

– Dlaczego szłaś tyłem?

– Dlaczego szłam tyłem? – powtórzyła Pippi. – Czy nie żyjemy może w wolnym kraju? Czy nie wolno chodzić, jak się chce?”


Tommy i Annika mieli szczęście, że spotkali na swojej drodze Pippi. Choć nie zostali może piratami, nie wyrośli też jednak pewnie na przemądrzałych dorosłych.

Bo Pippi oczywiście nigdy nie dorosła, jest „czystą, nieskażoną kwintesencją dzieciństwa” jak pisze w książce „Pippi, dziwne dziecko”, Jacek Podsiadło.

"Pippi, dziwne dziecko"

Dlaczego jest więc dla nas dziwna? Dlaczego dziwne jest dla nas dzieciństwo, o którym większość dorosłych wydaje się zapominać?

Pamięć o tym jak samemu odbierało się świat będąc dzieckiem, była na szczęście stale obecna w życiu Astrid Lindgren. Dzięki niej mamy Pippi. Wieczną dziewczynkę, która chroni przed „przemądrzałością”.

Astrid Lindgren i Pippi

Fokus

 

Jacek Podsiadło też musiał spotkać kiedyś na swojej drodze jakąś Pippi, a być może sam jest nawet trochę taką Pippi;)

Do tej pory czytałam głównie wiersze pana Jacka…

(Gdyby zajrzał, Pan kiedyś na tego bloga, Panie Jacku, to dziękuję szczególnie za „Chciałbym dać ci to” i ten o kredensie, skierowany do dziewczyny kowboja;)

…i czasami felietony w „Tygodniku Powszechnym”. „Pippi, dziwne dziecko” jest właśnie zbiorem publikacji tam zamieszczonych, które, jak stwierdziłam, dobrze przeczytać jako całość.

Jacek Podsiadło, odnosząc się do przygód Pippi, pisze i bardzo ciekawie rozprawia o dobroczynności, rodzicielstwie, edukacji, śmierci, kłamstwie i wyobraźni, semantyce, drzewach, a nawet Wendo.

Dobrze jest poczytać o tym i „pofilozofować”, dobrze znów spotkać Pippi.

My spotkaliśmy ją również ostatniego lata w szwedzkim miasteczku Vimmerby. To oczywiście miasto Astrid Lindgren i miejsce, gdzie wybudowano jedyny na świecie park rozrywki, związany z postaciami z jej książek. Pisarka nie zgodziła się by powielono ten pomysł w jakimkolwiek innym miejscu.

„Świat Astrid Lindgren” różni się od innych „wesołych miasteczek”. Jest tu zdecydowanie mniej plastiku, więcej drewna, naturalnych zabaw związanych z otoczeniem, z wodą. Nie „bije po oczach” słodkość i róż, dominuje pewna siermiężność, a całość założenia niebywale angażuje dzieci do aktywnej zabawy.

Jest tu na przykład labirynt zbudowany z drewnianych płotków, jakich mnóstwo spotykaliśmy w Szwecji. Po dojściu do środka, dzieci kołysały niedużym dzwonem.

"Płotkowy" labirynt w Vimmerby

Dziewczynki kilkadziesiąt razy pokonały tor przeszkód – inspirowany wymyśloną przez Pippi grą „Nie dotykać podłogi” – zbudowany całkowicie z naturalnych materiałów: części wozów, beczek, kół, płotów, desek, kamieni ułożonych w wodzie.

tor przeszkód "Nie dotykać podłogi"

tor przeszkód w Vimmerby

Bawiliśmy się też tam oczywiście w Willi Śmiesznostce

Willa Śmiesznotka

…i w innych ciekawych miejscach, o których napiszę przy okazji innych naszych „szwedzkich wspomnień”.

cdn..;)

 

Jacek Podsiadło „Pippi, dziwne dziecko”, Wydawnictwo Hokus-Pokus, Warszawa 2006


Podobne Wpisy

Komentarze

Odpowiedz