Dzieci w ogrodzie Wszystkie kategorie

Skąd się biorą pomidory

22 maja 2010

 

Moja młodsza córka nie lubi pomidorów. Nie chce nawet siedzieć przy stole przy którym ktoś go je. Do dziś wspomina natomiast nasze wakacje na wsi, kiedy zrywała z krzaczków nagrzane słońcem, pachnące latem słodkie pomidory i zajadała ze smakiem.

Twierdzi, że pomidory które kupujemy w sklepie są nieprawdziwe i ma chyba rację:)

 

Kiedy ja byłam mała, nigdy nie jedliśmy warzyw ze sklepu, wszystkie pochodziły z ogrodu, a w większości wypadków my, dzieci uczestniczyliśmy w ich sadzeniu, pielęgnowaniu i zbieraniu.

W czasie sezonu pomidorowego, w domu stały kosze wypełnione czerwonymi i malinowymi okazami. Zjadaliśmy ich wtedy mnóstwo, a dodatkowo mama przerabiała je na przecier i zaprawiała w całości, obrane ze skórki na zimową sałatkę.

 

Moi rodzice i siostra nadal sadzą w swoich ogródkach trochę pomidorowych krzaczków. W tym roku, w ten ogrodniczy proces postanowiliśmy włączyć też dzieci.

Dziewczynki zasadziły więc same, całą rabatkę pomidorów w warzywniku mojej siostry.

Jak posadzić pomidory

Sadzenie krzaczkow pomidorów

Będą tam teraz zaglądać w oczekiwaniu na pierwsze zbiory. Cały warzywnik jest zresztą pełen smakowitości, więc zawsze jest tam coś do odkrycia.

warzywnik

Kiedy chodziłyśmy z siostrą do przedszkola – bądź co bądź w środku miasta –co jakiś czas zaglądaliśmy z panią do warzywnego ogródka prowadzonego przy przedszkolu. Były to na pewno ważne lekcje dla miejskich dzieci. Z wyhodowanych warzyw robiliśmy też kukiełki do teatrzyku i myślę, że żadnemu dziecku nie myliła się natka pietruszki z nacią marchwi, jak zdarzyło się to kiedyś pewnemu mojemu znajomemu;)

 

Czy wokół was są teraz jakieś przedszkola, które prowadzą ogródek edukacyjny dla dzieci? Ja na razie takiego nie spotkałam, a przecież mógłby być on nawet ciekawszy dla dzieci niż kolejny plac zabaw.

Mam nadzieję, że nigdy nie zabraknie nam prawdziwych owoców i warzyw na stołach, a wszystkie dzieci będą potrafiły odróżniać pomidora od ziemniaka;)

 

httpv://www.youtube.com/watch?v=bGYs4KS_djg

/

Podobne Wpisy

Komentarze

  • Odpowiedz Yrsa 22 maja 2010 o 12:10

    Chciałam napisać o mojej miłości do pomidora , ale obejrzałam filmik i wymiękłam . Szok ! dzieci znają tylko frytki i ketchup , a nie wiedzą jak wygląda pomidor i ziemniak .
    Pozdrawiam serdecznie -Yrsa

  • Odpowiedz maniaczytania 22 maja 2010 o 14:50

    Ha, właśnie mam to samo odczucie co Yrsa po obejrzeniu filmiku!
    I obawiam się, że w polskim przedszkolu lub szkole niekoniecznie byłoby dużo lepiej 🙁

    Super macie ten warzywnik! Mnie się jakoś nie bardzo chce zakładać, bo nie mam czasu ani ochoty przy tym chodzić ( a trzeba!). Mamy za to sporo drzewek owocowych i krzaczków porzeczek i jagód.
    A u mojego dziecka w przedszkolu tez jakiś tam ogródek jest, a poza tym oni zawsze na jesieni mają edukacyjne przedstawienie „Na straganie” i robią sami taki wielki stragan ze wszystkimi dostępnymi warzywami i owocami, więc nie jest tak źle. Zwłaszcza, że moje dziecko, już w wieku trzech lat, w sklepie domagało się głośno zakupu brukselek lub brokułów czy kalafiora wzbudzając ogólne zainteresowanie 🙂

  • Odpowiedz Rodzinkaxl 24 maja 2010 o 20:53

    Wspaniały warzywnik! I cały wpis smakowity, na wspomnienie pachnących pomidorów ślinka mi leci 🙂 Ma rację Córcia, że te sklepowe, zwłaszcza „hipermarketowe” są nieprawdziwe. A poza tym, żadne warzywa nie smakują tak jak własne i to cudnie, że dziewczynki dbają o własne roślinki – przed Wami lato pełne pachnących uczt 🙂

  • Odpowiedz Chihiro 27 maja 2010 o 16:11

    Ja w dziecinstwie tez mialam wszystkie warzywa z ogrodu. Mialam nawet wlasne grzadki, gdzie sadzilam rzodkiewke, salate i marchewke. Mielismy w ogrodzie warzywa i owoce, jakich dusza zapragnie, u mojej babci i dziadka dodatkowo jeszcze inne, tych, ktprych braklo w naszym i ktore dostawalismy na zime. Dziadek mial dwie szklarnie i nawet gdy bylo zimno tam zrywalam pomidory (mieli kilka odmian) i ogorki. Po owoce tez chodzilam do ogrodu 🙂
    Dzis wprawdzie nie mam wlasnego ogrodu, ale warzyw i owocow nie kupuje w sklepach. Zawsze na rynku, a mam pod domem niemal znakomity, z fantastycznymi produktami, ktore dojrzewaja najczesciej w warunkach naturalnych. Smakuja jak te, ktore pamietam z dziecinstwa 🙂 Kupuje tez wiele takich, ktorych nie znam z dziecinstwa, a ktore wykorzystuje do moich tajskich czy indyjskich potraw. I dziwie sie czasem, jak mozna przy tak olbrzymim wyborze pysznych warzyw i owocow nie byc wegetarianinem…

  • Odpowiedz Agnieszka (Pikinini) 29 maja 2010 o 14:27

    Dziękuję Wam za miłe odwiedziny i pozdrawiam serdecznie:)
    Mam nadzieję, że wrócimy jeszcze do tych pomidorów kiedy zaowocują!

  • Odpowiedz Ala 7 czerwca 2010 o 15:42

    Ja, podobnie jak Agnieszka, wyroslam w miescie i niestety nie mialam dzialki lub rodziny poza miastem.

    I do teraz nie jestem pewna jak rosna pewne warzywa i owoce. Rozpoznam jablka i pomidory ale cukinie od ogorka nie zawsze odroznie,biala rzepe od selera i od pietrszuki tez nie koniecznie, nie wspminajac o warzywach ktore nie wiem jak wygladaja: karczoch, kawon, jarmuż i pewnie wiele innych:-) Chyba ze sa na straganie i maja podpis.

    A jezeli widze tylko wystajace liscie z ziemi to od biedy rozpoznam szczypiorek:-)

  • Odpowiedz