Historia dzieciństwa Wszystkie kategorie

Spotkanie z małą Wandzią

11 listopada 2011

 

Mała Wandzia mieszkała niedaleko naszego domu, we wsi Kobylnica, letnisku przedwojennego Poznania. Nie było tam wtedy tak wielu domów i ruchliwej szosy, którą codziennie przejeżdża tysiące aut. Widok samochodu sunącego piaszczystą drogą, był tu w latach trzydziestych prawdziwą atrakcją, zwłaszcza dla ciekawych wszystkiego dzieci.

Tata Wandzi, podobnie jak wielu mieszkańców letniska, dojeżdżał do pracy w Poznaniu, pociągiem.

Dzieci chodziły do małej szkoły, w której teraz znajduje się przedszkole. Wszyscy uczyli się jednocześnie, w jednej sali lekcyjnej, zupełnie jak mali bohaterowie „Dzieci z Bullerbyn”.

Po lekcjach, dzieci bawiły się na pobliskich łąkach i w lesie, szukały traszek, ślizgały się na łyżwach i wspinały na drzewa w ogrodzie. Wspomnienia tych wesołych i czasem zaskakujących zabaw, opisała po latach, w książce „Między łąką a ogrodem” Wanda Wasik.  Krótkie rozdziały w formie zabawnych, ale i refleksyjnych opowiastek, są świetną lekturą do wspólnego, wieczornego czytania z dziećmi. Można w nich odnaleźć nastrój z książek Astrid Lindgren i temat do dalszych wspólnych rozmów – o tym dlaczego niektórym ludziom brakuje codziennego chleba, o pracy, obowiązkach, przyjaźni, rodzinie i historii. Wandzia żyła w Polsce lat trzydziestych, w czasie nadziei, ale i obaw o jutro. Codzienność znajdowała odbicie w dziecięcych rozmowach i rozmyślaniach. Dziecięce marzenia nie zawsze się spełniają, zwłaszcza kiedy powakacyjna przyszłość nadchodzi z wojennym obliczem.

O tym – trudniejszym już czasie – trochę starsza Wandzia opowiedziała równie zajmująco, w wydanej wcześniej książce „Dzieciństwo w Kraju Warty”, o której również możecie przeczytać na naszym blogu.

 

My poznałyśmy bohaterkę tych opowieści całkiem niedawno. Nie jest już oczywiście małą dziewczynką, ale mieszka w tym samym domu, w którym wychowała się wraz trzema siostrami i który był świadkiem tylu niesamowitych wydarzeń. Miałyśmy przyjemność odwiedzić panią Wandę i – przy herbacie i ciasteczkach – pogawędzić o historii małej Wandzi, która żyła tak blisko nas, ale w świecie zupełnie innym od naszego. Wchodząc jednak do starego domu, otoczonego tajemniczym, jesiennym ogrodem, miałyśmy uczucie, że przenosimy się trochę do przeszłości. Pani Wanda pokazała nam miejsce gdzie mieszkała wielka Mira, pies, który w wigilijny wieczór zaprowadził dziewczynkę do swojej budy, skąd razem oglądały pierwszą gwiazdę. Dowiedziałyśmy się też gdzie rosła wierzba płacząca, która, z zasadzonej gałązki, „rozrosła się w piękne konary, które okazały się bardzo wygodnymi fotelami, a drobne wiotkie gałązeczki z listkami, jak firanki ukrywały siedzące tam dziecko.”

Mała Wandzia i wierzba

Na końcu ogrodu odnalazłyśmy też furtkę, którą można było przejść krótszą drogą na dworzec kolejowy, przekraczając niewielki rów z wodą, po którym dzieci ślizgały się zimą na zrobionych przez siebie łyżwach.

Furtka w Kobylnicy

W domu pani Wandy podziwiałyśmy też malowane przez nią obrazy. Jeden z nich, zdobi okładkę książki.

Między łąką a ogrodem

Nie ma już łąki, po której biegały dzieci, ale wciąż rośnie las, w którym mała Wandzia spotkała Greisera – hitlerowskiego namiestnika Kraju Warty – i w którym wcześniej bawiła się z siostrami. Umówiłyśmy się już na wiosenny spacer leśnymi ścieżkami.

 

A wszystkich mieszkańców Gruszczyna, Kobylnicy i Swarzędza, pani Wanda, wraz z wydawcą książek, zaprasza na spotkanie przy kawie i ciastkach, w restauracji hotelu Ossowski w Kobylnicy (przy trasie poznańskiej). Odbędzie się ono w czwartek, 17 listopada, o godz. 17:00.


Wanda Wasik „Między łąką a ogrodem”, Wydawnictwo Bonami 2011

/

Podobne Wpisy

Komentarze

  • Odpowiedz ewelajna 17 listopada 2011 o 23:20

    Poznańskie klimaty bardzo mi bliskie, moja mama Wandzia:), a ja szukając w sklepie prezentu dla rocznego dzieciaczka natrafiłam na ten miły blog:) poprzez Fiorello.
    Prezentu jeszcze nie znalazłam, ale zajrzę co tu u Was słychać niżej…

  • Odpowiedz Agnieszka (Pikinini) 19 listopada 2011 o 14:15

    Dziękujemy za miłe odwiedziny:)

  • Odpowiedz Renata 25 stycznia 2012 o 14:48

    Cudowna książka…. Warto przeczytać…..

  • Odpowiedz