Podróże z dziećmi

Na wyspie pierwszych Piastów i w wielkopolskim skansenie

15 lipca 2011

 

W ostatnich dniach, dziewczynki odpoczywały u babci, a już pojutrze wyjeżdżają na kolonie. W czasie ich krótkiego przyjazdu do domu, wybraliśmy się na niedaleką wycieczkę. Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy zorganizowało mini festyn, przybliżający wczesne średniowiecze.

Na wyspę, z ruinami palatium Mieszka I, trzeba przepłynąć promem – chyba tym samym którym płynęłam kiedyś z rodzicami. Rezerwat archeologiczny stał się jednak jakoś bardziej „nowoczesny” (jeśli można użyć tu tego słowa;)

Ruiny otoczone są pomostem, estetycznie zadaszone i dobrze opisane. W dniu festynu, po wyspie oprowadzała też „ubrana okolicznościowo” przewodniczka.

Lednica

Palatium na Lednicy

Pozostałości grodu na Lednicy

Woje:)

Na dawnym podgrodziu, przygotowano stanowiska edukacyjne – można było np. zaprojektować średniowieczny strój czy postrzelać z kuszy.

Atrakcje pikniku na Lednicy

Zosia zrobiła sobie skórzany breloczek, a Rozalka poćwiczyła pisanie swojego imienia po arabsku…

Festyn na Lednicy

Zwiedziliśmy też z ekspozycję odnalezionych na wyspie zabytków, urządzoną ciekawie w dość niepozornym budynku, którego wnętrze zaaranżowano tak, by przypominało wnętrze palatium.

 

Nie mogliśmy ominąć również pobliskiego skansenu w Dziekanowicach. Chciałam kupić dzieciom zsiadłe mleko i pyrki ze skwarkami, ale niestety pod względem gastronomicznym nie jest tu jeszcze najlepiej. Funkcjonujące w skansenach przybytki sprzedają co prawda chleb ze smalcem i ogórki, ale reszta menu jest zdecydowanie „fast foodowa”. Przy drodze wciąż działa dawny GS, w którym – jak z rozrzewnieniem sobie przypomniałam – rodzice kupili nam kiedyś oranżadę w woreczkach. Niewiele chyba zmienił się od tego czasu i żałuję, że nie zapytałam czy mają jeszcze tę oranżadę;)

 

Skansen odwiedzamy stosunkowo często, zabieramy tu przybywających z daleka gości. Wydawało mi się więc, że i z dziećmi byliśmy tu całkiem niedawno. Okazuje się jednak, że to co dla nas bliskie, dla dzieci już jest zamierzchłą przeszłością. Rozalka z trudem przypomina sobie latawiec, który tu wypróbowywaliśmy, a żadna z dziewczynek nie sięga już pamięcią tak daleko, by pamiętać siebie w pieluszce, podrygującej przy ludowej muzyce granej w czasie letnich festynów.

Skansen w Dziekanowicach

Bardzo ciekawą rzeczą w skansenie, jest jedna z chat, w której wypełnionej gliną i słomą ścianie, zagościł prawdziwy owadzi rezerwat. Mają tu swoje domki i norki różne rodzaje latających stworzeń, które można oglądać przy wlotach i wylotach. Współcześnie chyba nikt nie cieszyłby się z takiej ekologicznej koegzystencji domowej;) Lubię odwiedzać to miejsce, a i dzieci bardzo zaciekawiło. Szkoda, że istniejąca tu kiedyś tablica informacyjna, jest już od dawna zupełnie nieczytelna.

 

Przy XVIII wiecznej, malowniczej kapliczce, zaaranżowano wiejski cmentarzyk. Na nim znajduje się krzyż z początku wieku, który kiedyś znaleźliśmy na śmietniku w rodzinnych stronach mojej babci. Zabraliśmy go i przywieźliśmy do skansenu w Dziekanowicach. Cały czas tu stoi, my lubimy do niego zaglądać, a dzieci bardzo ciekawi cała historia jego uratowania.

W skansenie

/

Podobne Wpisy

5 komentarzy

  • Odpowiedz Yrsa 17 lipca 2011 o 19:28

    Odwiedzamy te same miejsca tylko w innym czasie , gdy będę w Dziekanowicach odszukam krzyż o którym piszesz .
    Ostatnio płynęliśmy promem na wyspę przy silnym wietrze w przerwie pomiędzy opadami deszczu , jakoś nam się wycieczka nie udała , tyle że w Dziekanowicach trafiliśmy na świeży jeszcze ciepły chleb . Po skansenie chodziliśmy już deszczu i nastroje były takie sobie , więc wróciliśmy do domu , Wam widać na zdjęciach pogoda dopisała , a i atrakcji mieliście więcej z racji festynu .
    Pozdrawiam Yrsa

  • Odpowiedz Rodzinkaxl 17 lipca 2011 o 22:30

    Piękna wyprawa, bardzo klimatyczna… Zdjęcia wspaniałe! Dołączam całość do naszej listy: „must visit” 🙂 Pozdrawiam serdecznie!!

  • Odpowiedz Agnieszka (Pikinini) 18 lipca 2011 o 18:58

    Yrso.
    Jestem ciekawa czy uda się Wam znaleźć krzyż. Zawieźliśmy go do skansenu jakieś 10 lat temu. Tuja obok której go postawili strasznie przez ten czas urosła i mocno go zaczyna zasłaniać. Dodatkową charakterystyczną cechą jest spaw u podstawy. Krzyż uszkodzili niestety w skansenie, bo by dowieźliśmy go w stanie idealnym.

    Magdo.
    Najlepiej przyjechać gdy odbywają się imprezy typu „żywy skansen”, choć i ludzi wtedy więcej. Koniecznie odezwijcie się gdybyście się tam wybierali. Może umówimy się na chleb ze smalcem;)

  • Odpowiedz Rodzinkaxl 19 lipca 2011 o 19:57

    Cudny pomysł! Dziękuję!!!

  • Odpowiedz Mammamisia 23 lipca 2011 o 20:00

    Fajne miejsce. Lubię zwiedzać takie tereny, które mają ten swój specyficzny klimat i powrót do przeszlości. Pozdrawiam Was serdecznie!

  • Odpowiedz