Podróże z dziećmi Wszystkie kategorie

Narty w Bukowinie Tatrzańskiej

3 marca 2012

 

W zeszłym roku nie jeździliśmy na nartach, ale tej zimy zatęskniliśmy za górami i pojechaliśmy do- ulubionej przez nas – Bukowiny.

Jeździliśmy w – świetnie zorganizowanej pod każdym względem – stacji narciarskiej na Wierchu Rusińskim. Rozalka po raz pierwszy spróbowała również jazdy na snowboardzie, co bardzo jej się spodobało! Pozdrawiamy niezmordowanych, przemiłych instruktorów z Rusińskiego:)

Wierch RusinskiNa stoku Rusińskim

Na poniższym filmiku udało mi się zarejestrować jeden z pierwszych deskowych zjazdów Rozalki…

httpv://www.youtube.com/watch?v=2ZaTP2EoRME&context=C3e22b68ADOEgsToPDskLxTcDUb9K1IauHltog8P5d

…a tu możecie zobaczyć Zosię…

httpv://www.youtube.com/watch?v=Q8urarAbBHM&context=C3da1687ADOEgsToPDskIOxfmgR8pIrTMKuZiiCdz-

Po nartach raczyliśmy się zupą i oscypkami z grilla w karczmie na stoku i jechaliśmy popływać w ciepłych wodach term w Bukowinie. Najprzyjemniejsze było pływanie w basenach zewnętrznych, których pilnowali ubrani w grube kurtki ratownicy. Jeden z nich wymościł sobie lokum z krzesełkiem, w śnieżnej zaspie na brzegu basenu!

Mieszkaliśmy w centrum miasteczka u gościnnych Górali. Polecamy pyszne jedzonko Gospodyni i wygodne pokoje. Chętnie podzielimy się (mailowo) adresem.

Przed domem, dzieci bawiły się w śniegu. Z tej zaspy trudno było Zosię wywabić;)

W śnieżnej zaspie

Wieczory spędzaliśmy ze znajomymi, którzy wraz z nami wybrali się do Bukowiny. Słuchaliśmy opowieści gospodarzy o życiu w górach i o sławnej niedźwiedzicy Magdzie…

Bukowina

…przy góralskiej muzyce popijaliśmy grzane wino w karczmie, a raz wybraliśmy się na przedstawienie teatru amatorskiego w miejscowym, historycznym Domu Ludowym. Okazuje się, że gwarę góralską wcale niełatwo jest zrozumieć.

Dom Ludowy Bukowina

Innego wieczoru, w karczmie „Pod Stancyjom” dzieci malowały obrazki na szkle

Malowanie na szkle, Bukowina

Ostatniego dnia pojechaliśmy do Zakopanego

Zakopane

Na Krupówkach nie spotkaliśmy już „białego niedźwiedzia”, zastąpił go lekko przybrudzony, żółty Kubuś Puchatek i inni kreskówkowi, pluszowi przebierańcy;)

Zupełnie przypadkowo trafiliśmy do ciekawej karczmy „Obrochtówka”, o której historii dzień wcześniej czytaliśmy w „Tygodniku Podhalańskim”…

Obrochtówka w Zakopanem

Zajrzeliśmy też do niepozornie prezentującego się Muzeum Tatrzańskiego Parku Narodowego, gdzie – jak się okazało – ciekawie spędzaliśmy dużo czasu. Wyświetlano tu kilka dokumentalnych filmów o Tatrach – m.in. o wyławianiu monet wrzucanych do Morskiego Oka, o kulturowym wypasie owiec i o niedźwiedziach…

Ciekawostką w zbiorach muzeum jest kolczasta obroża dla psów, mająca je chronić przed atakiem wilków.

Muzeum Tatrzańskiego Parku Narodowego

Naszym ostatnim podhalańskim przystankiem była karczma „Wilczy Głód” przy „zakopiance”. Będąc w tej okolicy, wypatrujcie powiewających na sznurze wypranych koszul, reklamujących oberżę:)

Karczma Wilczy Głód

Podobne Wpisy

1 Komentarz

  • Odpowiedz Warsztat Mamy 16 marca 2012 o 10:18

    Witam. My też mieliśmy przyjemność odwiedzić „Obrochtówkę” – nawet spędziliśmy tam kilka dni któregoś pięknego maja. Bardzo przyjemne miejsce! Dzięki za przypomnienie 🙂

  • Odpowiedz