Hiszpania Podróże: Świat

Wyprawa do Barcelony – Dzień drugi

28 grudnia 2015
koszyk-horz

Autorką relacji jest tym razem Rozalka.

„Nasz pierwszy poranek w Barcelonie rozpoczęłyśmy wyprawą na Montjuïc. Jest to duża, widoczna z oddali góra, na której powinien się znaleźć każdy kto przebywa w Barcelonie. Na wzniesienie nie trzeba się wdrapywać – można wjechać po stromym zboczu kolejką linową, siedząc w wagoniku. My wybrałyśmy właśnie tę opcję i przez kilka minut podróży w górę, mogłyśmy podziwiać rozległą panoramę miasta.

Wjazd kolejką na Montjuïc

Gdy już znalazłyśmy się na górze, swoje kroki skierowałyśmy w kierunku Castell – twierdzy do niedawna jeszcze należącej do armii hiszpańskiej, w której niegdyś znajdowały się koszary wojskowe, a później więzienie. Czas na szczycie wzniesienia spędziłyśmy na spacerach wokół budowli, podziwianiu zadbanych ogrodów, bieganiu po murach i oglądaniu zawodów w łucznictwie. Wewnątrz fortyfikacji byłyśmy krótko, bo na dobrą sprawę nie ma tam zbyt wiele do oglądania.

Castell w Barcelonie

Następnie zaczęłyśmy długą wędrówkę w dół łagodnego zbocza góry. Nie spiesząc się, szukałyśmy drogi do kompleksu olimpijskiego, wzniesionego na Igrzyska Olimpijskie w 1992. Był to bardzo przyjemny spacer. Po drodze napotykałyśmy się na kaktusy, leżące gdzieniegdzie liście palmowe i nielicznych zagubionych turystów, którzy pewnie szukali tego samego co my. Poszukiwania jednak nie były trudne, gdyż na każdym skrzyżowaniu znajdowała się mapka okolicy.

Kaktusy w Barcelonie

Po jakimś czasie ujrzałyśmy tereny olimpijskie, areny i stadiony, a wszystko wybudowane na wzór rzymski.

Stadion olimpijski w Barcelonie

Nie był to koniec naszej wycieczki po Montjuïc. Schodząc jeszcze niżej, szukałyśmy Poble Espanyol, czyli wybudowanego na Wystawę Światową miasteczka, w którym wszystkie domki, kamienice, kościoły i inne budynki, są kopiami prawdziwych, istniejących już budowli z całej Hiszpanii. Kupując bilety, każda z nas dostała zniżkę 3€ na kolejkę linową, którą jechałyśmy rano. Dlatego jeśli to nie koliduje z planami, warto zamienić kolejność odwiedzin w tych dwóch miejscach i zaoszczędzić trochę euro.

Sam teren miasteczka jest dosyć rozległy i ma się wrażenie, że naprawdę przebywa się w prawdziwych miasteczku. Znaleźć można tam rynek, piekarnię, sklepiki z rękodziełem, kowala, szklarza, galerie obrazów i restauracje, serwujące hiszpańskie potrawy.

Poble Espanyol 1

Poble Espanyol 2

Poble Espanyol 3

Poble Espanyol 4

Szewczyk Dratewka?

Gdy słońce chyliło się już ku zachodowi, a niebo ciemniało na horyzoncie, wychodząc z Poble Espanyol, stwierdziłyśmy, że nie dość jeszcze dziś zobaczyłyśmy. Dlatego wracając metrem do domu, wysiadłyśmy nieco wcześniej i udałyśmy się na La Boqueria – barceloński targ, który znajduje się przy La Rambli. Było to przytłaczające, ale jednocześnie niecodzienne i imponujące doświadczenie.

Na bazarze panuje okropny ścisk i jest mnóstwo ludzi, a także kieszonkowców. Jednakże warto tam zajrzeć. La Boqueria słynna jest ze swoich bogatych, licznych stoisk z owocami, warzywami, świeżymi sokami, sałatkami owocowymi, mięsem, rybami, czy żywymi owocami morza. My kupiłyśmy sobie po pysznym soku, na bazie mleka kokosowego. Takie rarytasy kupuje się na wynos ze słomką i już można ruszać w dalszą drogę. Ich cena wynosi 1€ (dalej od wejścia), natomiast tuż przy wejściu to 3€.

La Boqueria

Nie wiem, które z tych miejsc było dla mnie najprzyjemniejsze. Chyba po prostu wszystkie. Dlatego cieszę się, że zakończyłyśmy tym miłym akcentem, naprawdę bardzo fajny dzień w Barcelonie”.

Barcelona z Montjuïc

/

Podobne Wpisy

Komentarze

Odpowiedz